7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

25 marca 2013

FELIETON: Społeczeństwo imitacyjne

7 dni
Prawie każdy człowiek marzy, by być kimś innym niż jest. Biedny chce być bogatym, bogaty chce być szczęśliwym, kawaler żonatym, żonaty poligamistą... Ja też zimą chciałbym być Justyną Kowalczyk, a latem Mają Włoszczowską.

Marzenia same z siebie się nie spełniają. Kolumb, żeby odkryć Amerykę, też musiał niejedno jajko na twardo zjeść. Przyjmujemy więc pewien wzór (punkt odniesienia) i – jeśli nam wytrwałości nie braknie – pracą lub sposobem próbujemy podnieść się na poziom ideału. Pokora podpowiada nam krytyczną ocenę własnych niedoskonałości. Nie każdy, który zastosuje rym „zdrowie – dowie”, stanie się od razu Mickiewiczem; nie zawsze też pozostawienie nieumytej zlewki w laboratorium owocować będzie odkryciem penicyliny. Ale, jak mawiają Rosjanie, choć morza wódki nie wypijesz, próbować zawsze warto.
Człowiek jest istotą stadną, więc i nasze marzenia mogą mieć stadny charakter. Jako grupa znajdujemy sobie grupowy ideał i wszelkimi sposobami chcemy się do niego upodobnić. Tak upowszechnia się moda (nosimy to, co dwa sezony temu było modne w Londynie), muzyka (słuchamy tego, co jest na topie w Londynie) i miłość (kochamy seriale kochane przez Brazylijczyków). Grupowy charakter naśladownictwa tworzy zjawisko nazywane społeczeństwem imitacyjnym.
Stop - powiedzą maturzyści: wszak istniało społeczeństwo przedindustrialne, industrialne, postindustrialne, informatyczne i takowe przekształcenia oddalały nas od małpiego dziedzictwa. Trochę wcześniej maturzyści mogli jeszcze zwrócić uwagę, że w drodze od małpy przeszliśmy okres wspólnoty pierwotnej, feudalizmu, kapitalizmu, imperializmu, socjalizmu, by znów być na etapie kapitalizmu. Może i tak. Ja się zgadzam, ja jestem kompromistą, ja się zgadzam prawie z każdym. Tyle, że tak... Społeczeństwo przedindustrialne czy wspólnota pierwotna była z powodu analfabetyzmu i braku internetu odcięta od zewnętrznych przykładów. Ich imitacja miała charakter wsobny, naśladowano to, co robiły przodki. Jak się świat otworzył, to i otworzyło się naśladownictwo zewnętrzne. Było społeczeństwo industrialne i imitacja tego społeczeństwa, był feudalizm i była jego podróbka, jest społeczeństwo informatyczne itd. Człowiek się cywilizuje przez naśladownictwo; imitacja jest dźwignią cywilizacyjną społeczeństwa. Ponieważ mam za sobą lata świadkowania przemianom społecznym, to wiem, że gdyby nie imitacje, to w przychodniach mielibyśmy ustawione spluwaczki, a lekarz badałby nas, nie wyjmując papierosa z ust.
Człowiek imitujący jest uwrażliwiony na opinie imitowanego. Stąd stała, charakteryzująca prowincjonalizm, obawa: a co oni o nas pomyślą? Wystąpi były premier z ekranikiem w Sejmie, to my od razu do gazet: co świat na ten temat pomyślał... Powiedział coś nasz pokojowy noblista; najważniejsze, jak to odebrali na salonach Europy... Jak się wujek Olek opił na weselu, to nie był problem w tym, by go spać położyć, ale jak rzecz ukryć, by sobie świat źle nie pomyślał o naszych ludowych obyczajach.
I co w tym złego? Tak jak cywilizujemy się przez imitację, tak wzgląd na opinię zewnętrzną silnie trzyma nas przed nawrotem barbarzyństwa. W końcu dla ogółu lepiej jest, jak wujek Olek nie pije na weselu, jak noblista myśli zanim powie, a w Sejmie gadają do rzeczy, a nie za pośrednictwem rzeczy...


Jarosław Kapsa

Komentarze (1)

25 marca 2013

Pułapki imitacji – dwa przykłady: - uzależnione od bliżej nieokreślonego centrum (przekaz medialny) naturalne peryferie zamiast twórczo rozwijać swoje/swojskie realne/realistyczne potencjały, usiłują obsesyjnie naśladować/imitować, obce naszej lokalnej kulturze i świadomości społecznej, wzorce i cele rozwojowe oraz symbole statusu społecznego, działając w istocie wbrew swoim aktualnym i długofalowym interesom, i narażając się niejednokrotnie na śmieszność. Śmieszność prowincjusza i neofity z kompleksem małego ptaszka. Stąd m.in. monstrualny 14. metrowy JP II jako podpora szemranego biznesu; - imitacja językowa służąca mistyfikacji faktów, czytam w artykule Newsweeka „Śledztwo w lesie”:„… ustalono szczegóły transportu, w Mińsku Mazowieckim przygotowano nawet hangar, w którym mają spocząć szczątki polskiego tupolewa”. Niechże już te „szczątki spoczną”.


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama