7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

18 marca 2013

Skarbonka w bibliotece

7 dni
Informację o puszce na pieniądze w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Częstochowie przyjąłem z właściwym zrozumieniem i głęboką powagą. Pomysł jest przedni i aż prosi się, aby go rozwinąć, bo szkoda, by się zmarnował. Można by na przykład podobną skarbonkę postawić przed Urzędem Miasta – niech mieszkańcy wspomogą zakup niezbędnych akcesoriów, jak spinacze czy - nie przymierzając - kalka biurowa. Oczywiście puszki powinny stanąć także w aptekach. Chcesz mieć lekarstwo? – daj parę złotych, a aptekarze kupią co trzeba. Na postoju taksówek – bez dwóch zdań! Chcesz jechać – kup benzynę. Itede, itepe...

Przy całym uznaniu dla zapobiegliwości kierownictwa biblioteki, zmysłu organizacyjnego i troski o czytelników (a takie właśnie pochwały płyną z mediów) zdaje się, że zapomniano o sprawie najważniejszej. Biblioteka jest miejska, bo należy do miasta i to władze Częstochowy winny stanąć na głowie, by ten kryzys zażegnać i do żadnego podobnego w przyszłości nie doprowadzić. Pochwały pod adresem dyrekcji placówki publicznej odsuwają taką możliwość, zaciemniają obraz, rozmywają odpowiedzialność urzędników i przenoszą problem typu „bo tak jest!” na barki rzeczonej dyrekcji. Zapachniało Gierkiem: „wy róbta, a my już tam nie bójta się”.
Sprawdziłem, gdzie się dało, jak funkcjonują biblioteki w Anglii. Przejrzałem wszystkie najważniejsze akty prawne i to, co mnie zdumiało najbardziej, to prostota tychże. Trzeba wyjaśnić, że Anglia, jak wiadomo, nie ma konstytucji. Życie na Wyspach regulują rozmaite akty prawne, niektóre datowane kilka stuleci temu! Interesujący nas dokument nazywa się „The Public Libraries and Museums Act 1964” i - jak widać gołym okiem - powstał blisko 50 lat temu. Co ciekawe – działa i ma się dobrze, nikt przy nim nie majstruje, nie nanosi poprawek, a tym bardziej poprawek do poprawek. Napisane jest w nim, że akt ten nakłada na lokalne władze obowiązek prowadzenia bibliotek i muzeów, a za nadzór nad nimi czyni odpowiedzialnym ministra kultury. Innymi słowy, lokalne władze dokładają wszelkich starań, by biblioteki funkcjonowały jak należy, wiedzą też, że mają solidne wsparcie ministra kultury, znaczone całkiem przyzwoitymi pieniędzmi zarówno z podatków – to główne źródło finansowania bibliotek i muzeów -  jak i innych funduszy, na przykład z Narodowej Loterii, czyli angielskiego totka. W roku 2011 kwota, jaką biblioteki i muzea zasiliła Narodowa Loteria, wyniosła 80 mln funtów. Warto także wspomnieć o ogromnej roli pisarzy w propagowaniu czytelnictwa i korzystania z bibliotek. Fakt, że nie robią tego całkiem bezinteresownie – akt z 1979 roku zapewnia autorom wypożyczanych książek tantiemy – nie zmienia znaczenia ich wkładu w zachęcanie do czytania.
Często przytaczam różne dane z ostatniego spisu powszechnego, gdyż jest tam naprawdę wiele ciekawych rzeczy. Także o czytelnictwie. Otóż ilość bibliotek publicznych na Wyspach znacznie przekracza ilość restauracji McDonalds w UK. A czytelników w bibliotekach jest więcej niż robiących zakupy w londyńskim West Endzie. I to robi wrażenie.


Andrzej Kawka

Komentarze (0)

Brak komentarzy

Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama