7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

22 lutego 2013

ZNAD TAMIZY: Uszczęśliwić to miasto!

7 dni
Ilekroć czytam o problemach z tak zwanym zagospodarowaniem śródmieścia Częstochowy, tylekroć ogarnia mnie potworna irytacja. Niestety, zirytowany jestem dość często ostatnio, bo co otwieram jakąś częstochowską stronę internetową, to wiadomy temat pojawia się jak na zawołanie. Co zrobić ze śródmieściem? Jak parkować samochody? Wzdłuż ulicy, w poprzek, na skos a może piętrowo? Czy Aleje mają być dla pieszych, dla zmotoryzowanych, dla wszystkich a może tylko dla autobusów i pojazdów dostawczych oraz lokatorów pobliskich kamienic. Jest plan – ktoś obwieszcza, plan jest do kitu – głosi ktoś inny, nie ma planu – lamentują radni, jakaś instytucja, zarząd dróg i problemów czy coś takiego, zmienia pomysły co dwa tygodnie, bo żaden się nie sprawdza, etc. etc., etc. Uff!

Mieszkam w mieście, które borykało się z podobnym problemem. W samym środku miasta było gigantyczne rondo, pod nim przejście podziemne dla pieszych, tuż obok dworce autobusowy i kolejowy, ruch dziesięć razy większy niż w Częstochowie, bo przez to śródmiejskie rondo prowadziła droga do pobliskich autostrad, tuż obok największe Tesco w Europie. Słowem – koszmar komunikacyjny. Parę lat lat temu przygotowano plan restrukturyzacji całej okolicy, po czym poddano go społecznej konsultacji, trwającej coś ze 2  lata. Każdy mógł zapoznać się z planem i wnioskować o poprawki. Kiedy zakończono publiczną prezentację, przystąpiono do działania. W 2011 roku. Przeznaczono na to 450 mln funtów. Obecnie, w lutym 2013 roku, nie ma już ronda z przejściem podziemnym, jest za to wielkie, funkcjonalne skrzyżowanie, miejsce starego dworca zajął efektowny terminal i dwa wielkie, tanie parkingi, okolice dworca kolejowego i sam dworzec przebudowano w iście sprinterskim tempie. Wszystko to w ciągu niespełna dwóch lat. Bez zamykania ruchu, bo byłoby to po prostu niemożliwe przy takim jego natężeniu, bez wielkich utrudnień na dworcu kolejowym, a trzeba zaznaczyć, że przewalają się przez ten dworzec setki tysięcy pasażerów każdego dnia, a pociągi do Londynu, bez opóźnień, odchodzą przez cały dzień co dziesięć minut. Jak to zrobiono? Po prostu wzięto się do roboty! I nie ma teraz, że jakaś organizacja obrońców chodników miejskich, stowarzyszenie kamienic i melamin, czy nie przymierzając towarzystwo wielkiej miłości miasta i jego okolic będzie protestować. Decyzja podjęta, robota wykonana. 

Nie mam pewności, czy na tempo i jakość robót w podlondyńskim Slough wpływ jakiś miał  eksperyment naukowy pod nazwą „Making Slough Happy” (Uszczęśliwiając Slough), który przeprowadzano przez kilka miesięcy 2005 roku. To poważna sprawa, choć brzmi może trochę niepoważnie. Jest otóż światowa organizacja, która zajmuje się badaniem zadowolenia mieszkańców miast i państw na całym świecie. Wyniki były dla Slough rujnujące, znacznie poniżej średniej angielskiej, poniżej nawet radości z życia mieszkańców Chin. W wyniku działań psychologiczno-socjologiczno-kulturalnych poziom radości w Slough podniósł się znacznie. Mieszkańcy zapragnęli zmian, zwłaszcza w śródmieściu, co oczywiste. I zaraz potem dostali do wglądu projekt przebudowy, a kilka lat później – nowe, całkiem ładne śródmieście. Więc może by tak spróbować tego w Częstochowie? Zainteresowanym mogę podać więcej szczegółów, ale, jak znam życie, pies z kulawą nogą się tym nie zainteresuje. 


Andrzej Kawka (ak25@op.pl)

Komentarze (0)

Brak komentarzy

Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama