7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

20 lutego 2013

JAK KUPIĆ RADNEGO? Janusz Danek (SLD) pod lupą

JAK KUPIĆ RADNEGO? Janusz Danek (SLD) pod lupą

7 dni
W najnowszym cyklu Tygodnika „7 dni” spróbujemy odpowiedzieć na pytanie: kogo i za jaką cenę spośród radnych kupił prezydent Matyjaszczyk?

Podczas wyborów, teoretycznie, wybieramy radnych z różnych opcji politycznych. W interesie ekipy rządzącej jest przekonanie do siebie tzw. radnych opozycyjnych. Dzięki ich głosom władza może przeforsować każdy swój pomysł. W dość nieskomplikowany i bezbolesny sposób prezydent eliminuje opozycję, tworząc własne koalicje. Dziś trudno powiedzieć, który radny reprezentuje jaką opcję.

Dziwnym trafem w Polsce nie ma zakazu łączenia mandatu radnego, z pracą w spółkach należących do samorządu. I chociaż większość częstochowian nie ma pewności jutra, rajcowie prócz diety korzystają z licznych przywilejów finansowych niedanych pospólstwu. Sprawa dotyczy nie tylko radnych, ale także członków ich rodzin, dla których z łatwością znajdują się wolne wakaty lub tworzone są nowe stanowiska w instytucjach samorządowych i pokrewnych.

Znana to prawda - w czasach kryzysu miejskie etaty są na wagę złota, a raczej... głosu radnego.

Janusz Danek (Sojusz Lewicy Demokratycznej)

Wiek: 55.
Wykształcenie: wyższe.
Stan cywilny: żonaty.
Zawód małżonka: nie związana z Urzędem Miasta.
Radny z okręgu: Mirów, Północ, Wyczerpy-Aniołów, Zawodzie-Dąbie.
Miejsce zamieszkania: Północ.
Skąd zainteresowanie polityką?: - Znaczy, ja nie jestem politykiem, ja jestem społecznikiem, działaczem społeczno-sportowym, ale stałem się takim jakby lokalnym, można powiedzieć, też i politykiem. Stałem się, bo zostałem wybrany.

POZA RADĄ

Gdyby nie był radnym...: - Pani redaktor... Jestem, byłem i będę rodowitym częstochowianinem, lokalnym patriotą. Byłem, jestem i będę i to mi nie przeszkadza w byciu radnym. Bycie radnym to mi tylko otwiera niektóre drzwi, które było ciężko otworzyć jako działaczowi społeczno-sportowemu, gdzie się chodzi i żebra. Ja umiem prosić, ja umiem się zachować i gdybym nie był radnym, to by mi było parę rzeczy trudniej, aczkolwiek przy moim temperamencie, przy mojej sile przebicia, przy mojej, że tak powiem elokwencji, myślę, że no... ho, ho.
Źródło utrzymania: - Pracuję w firmie motoryzacyjnej zajmującej się paliwami, olejami, ale też filtrami i gazem. Dano mi tę szansę. Po dwudziestu latach, jak pani redaktor wie, prowadzenia hurtowni, dużej hurtowni napojów, no niestety struktura handlu się zmieniła, supermarkety, hipermarkety, ten krajobraz handlowy Polski zmieniają. No i ja jako handlowiec, po prostu nie miałem komu sprzedawać, bo te małe sklepiki zostały wykończone przez duże dyskonty, które jak grzyby po deszczu wyrastają. I niestety mój rodzimy handel, bo można powiedzieć, że Janusz Danek to sportowiec albo handlowiec z duszą sportową albo sportowiec z duszą handlową. Odnalazłem się w handlu jako człowiek komunikatywny, kreatywny, bezpośredni, bo ludzie to wyczuwają, wie pani, nie muszą być psychologami. I to jest ta przyczyna, że ludzie do mnie przychodzą. Bo wie pani, kilkanaście lat temu udało mi się zgromadzić wokół siebie liczną grupę ludzi. Speedway Funclub Częstochowa ja stworzyłem w 1995 roku i ci ludzie poszli za mną i przez te lata są ze mną. To świadczy o czymś. Wiele razem dla miasta i dla rodzin robiliśmy dobrego. Pani redaktor, 22 kwesty do puszek dla poszkodowanych sportowców, ale i nie tylko – dla ofiar kataklizmów, tutaj w Blachowni, koło Kłomnic, dla dzieci niepełnosprawnych. To jest dorobek. Każdy artysta ma tantiemy, moimi tantiemami jest zaufanie społeczne. Piosenkarz zaśpiewa piosenkę i bierze tantiemy do końca życia. W moim przypadku to jest taka satysfakcja, że kilku chłopcom uratowałem życie z rodzin takich biednych, patologicznych, są teraz porządnymi ludźmi. Bo sport, który ja w nich zaszczepiłem, dał im możliwość i sposób na życie. To takie, pani redaktor, niewymierne sprawy. A teraz to pani powiem taką fajną tajemnicę, no już nie jest tajemnicą, bo tajemnica to jest wtedy, kiedy jedna osoba wie: zainicjowałem, już paru zwolenników nawet mam, robimy niebawem wystawę sportu częstochowskiego. Sport częstochowski jest wizytówką naszego miasta. Muzeum, a potem całą tą wystawę i najlepsze eksponaty chciałbym przenieść do tej nowej hali. Ale to jest taka moja działalność. Na razie myślę o szkole sportowej – Szkoła Sportowa Częstochowa. W ogóle parę takich rzeczy chciałbym dla Częstochowy zrobić. Jak pani wie, stoję na czele Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Regionu i Utworzenia Województwa Częstochowskiego. Jestem lokalnym patriotą, który chciałby Częstochowę wynieść na wyżyny. Jestem jednym z tych, którzy najbardziej odczuli utratę województwa. Z Halinką Rozpondkową walczyliśmy o to województwo. Niestety, nie udało się, bo nie było jedności wśród polityków.
Dodatkowe dochody: - Rada Nadzorcza Spółdzielni Mieszkaniowej „Północ”.
Organizacje pozarządowe: - Działam od wielu lat, pani redaktor, mogę powiedzieć z wielką dumą, że byłem na I Forum Organizacji Pozarządowych, reprezentowałem Częstochowę, Ela Ferenc także była, razem byliśmy w Warszawie. Wielki Częstochowa, że tak powiem wkład, ma w rozwój organizacji pozarządowych. Widać zresztą, że Częstochowa jest perłą w koronie organizacji pozarządowych, choćby po tytułach, dobroczyńcach – Dobroczyńca Roku, jakie przyznawane są. Wiele firm częstochowskich, mogę nieskromnie powiedzieć, że sam nominowałem kilka firm do tego tytułu. Częstochowskie organizacje pozarządowe to wspaniali ludzie, cudowni ludzie, wrażliwi, to są ludzie, którzy nie przechodzą obojętnie, którzy nie przechodzą obok drugiego człowieka, obojętnie czy działają w sferze opieki społecznej, opieki paliatywnej czy ewentualnie kultury i sportu. To są ludzie wrażliwi i to jest największy kapitał tego miasta. To są ludzie, którzy są stąd i im na Częstochowie zależy. Zawsze, odkąd jestem prezesem, a jestem już 20  lat, zawsze Speedway Funclub Częstochowa, podczas prezentacji organizacji pozarządowych występuje, podczas prezentacji dorobku, pokazujemy dorobek oraz kultury zachowań na obiektach sportowych. Nie bez kozery częstochowscy kibice żużla, dwa razy w historii Puchar Fairplay. To rzecz niebywała, niebywała. To są najwspanialsi kibice, bo oni umieją się zachować, bo mają przykład, a przykład najczęściej idzie z góry. Jeżeli pani redaktor będzie pisała to, ja skorzystam z poczytnej pani gazety i pozdrowię tych wszystkich, którzy swoje serce pozostawiają w organizacjach pozarządowych. Państwo tego nie udźwignie, miasto tego nie udźwignie, rząd nie udźwignie tego, co dźwigają ci ludzie.
Awans zawodowy, społeczny podczas kadencji: - Bycie radnym to w dużej mierze odpowiedzialność, odpowiedzialność za mieszkańców i to mnie czasami obarcza, bo - tak jak Pani powiedziałem - blisko ludzkich spraw, ale moja wrażliwość społeczna jest tak duża, że mnie to przytłacza. A ja mam co chwilę telefony od mieszkańców z prośbą o pomoc i interwencję. Nie wiem, czy tylko ja jestem taki jeden, co pomaga i latam za tym wszystkim. Pani redaktor, ja nie przesadzę teraz - to są setki moich próśb i interwencji w sprawach różnych u różnych prezydentów. Prezydent Soborak to już nawet patrzeć chyba na mnie nie może. Prezydent Koperski to samo. Nie zasypuję ich moimi interpelacjami, bo ja wchodzę bezpośrednio do gabinetów, proszę, umawiam się, pani Renatka, pani Beatka, pani Iwonka, one też mnie chyba mają tam dość w tym urzędzie. Nie jestem chyba mile widzianym, bo to jest tak, że stwarzam im na pewno dużo pracy. Zdaję sobie z tego sprawę. Mnie jest nawet czasami niezręcznie jak ja potrafię 3 czy 4 razy dziennie nieraz dzwonić do prezydenta i umawiać się w sprawie jednej, drugiej, trzeciej. Dużo prozaicznych rzeczy, takich no, ludzkich załatwiam. Takich dotyczących chodników, posesji, nawet nie chce mi się tego wymieniać, bo tego jest bardzo, bardzo dużo. Mam ludzi zaufanie, nie wiem czym zdobyłem, ale że jestem człowiekiem rozpoznawalnym, dzięki temu, że w sporcie tyle lat działam, to mnie ludzie rozpoznają. Pewnie tak, pewnie dlatego.
Języki obce: - Trochę język angielski i rosyjski

W RADZIE

Kadencja: Pierwsza (2010 - 2014)
Członek komisji: Komisja Edukacji; Komisja Kultury, Sportu i Turystyki; Komisja Rozwoju Regionalnego i Gospodarki; Komisja Zdrowia i Pomocy Społecznej.   
Działania dla swojej dzielnicy: - Pani redaktor kochana, tego jest strasznie dużo rzeczy, nie wspomnę o interpelacjach, które złożyłem [20 interpelacji w ciągu kadencji, ostatnia z listopada 2012 w sprawie zwolnienia z WF - red.]. Ale wiele się udało, pani redaktor. Wie pani, ja bym nie chciał się chwalić na łamach, bo tak: ojców sukcesu, niech pani to napisze, to jest bardzo wielu i każdy radny teraz będzie sobie przypisywał wszystko to, co dobre, to on tam się dołożył, on jest ten największy. Nie, pani redaktor, prawda jest taka, że trzeba wiedzieć po prostu, co czuje społeczeństwo na dole. Chciało szkoły w Rząsawach - pomogłem, uprosiłem prezydenta, nawet tam dwa razy pojechałem i uratowaliśmy tą szkołę. To są sukcesy. Uratowaliśmy internet, społeczność lokalna nie chciała, żeby tam były mieszkania zastępcze, też powiem szczerze - poparliśmy i to są małe rzeczy. Parę takich chodników już nie wspomnę, że latarnie i takie rzeczy. Pani redaktor, to są rzeczy małe, ale też są ważne dla ludzi. Teraz sprawa wsparcia, oparcia, zatrudnienia. No wie pani, to są bardzo trudne sprawy ludzkie, ale też część podziemna na Wyzwolenia, skrzyżowanie na Fieldorfa-Nila, na Wyczerpach, szkoła nr 24, chcemy, żeby tą Warszawską doprowadzić, bardzo wieloma rzeczami, pani redaktor. Bardzo wiele rzeczy, za które, że tak powiem, walczę. Ale nie chcę przypisywać sobie sukcesu, bo w Radzie Miasta jestem tylko zwykłym malutkim radnym, nawet nie jestem w żadnej Komisji przewodniczącym, choć jestem chyba jako jedyny radny w 4 komisjach, we wszystkich społecznych komisjach działam. To znaczy, że słowa, które Pani mówię, to nie są słowa wyssane z palca. Faktycznie, działam we wszystkich społecznych komisjach, które dotyczą społeczeństwa, zdrowia, kultury, rozwoju sportu w tych najważniejszych Komisjach, które dotyczą naszego społeczeństwa. Chciałbym, by udało się więcej. To, co chciałbym, pani redaktor, chciałbym, żeby moje miasto się rozwijało, żeby nastała jakaś taka normalność, zdroworozsądkowość, chciałbym, żeby w ogóle bardziej nasze miasto było obywatelskie, jednak nie da się z powodu polityki. Bo zwykły Janusz Danek jako społecznik, altruista i wolontariusz nigdy by nie został radnym i to jest przykre, wie pani, choćby mnie popierało 5 tysięcy ludzi, powiedziałoby „Janusz my cię bardzo chcemy”, bo przecież ile tam jest wejść na You Tubie, ponad 19 tysięcy, prawda, to co ktoś tam zawiesił na You Tubie z prezentacji Włókniarza moją postać, ale to by nie starczyło, abym ja został radnym. O, taka jest polityka, niestety. Celem każdej partii jest władza i tak jest.
Wady i zalety prezydenta Matyjaszczyka: - Dla mnie to jest najlepszy prezydent ostatnich lat, tak uważam. Pani redaktor, nie ukrywam, że to jest człowiek twardy, umiejący słuchać. Człowiek, który chce naprawdę dobrze dla tego miasta. Bo tu nie można tylko przyjść i przysiąść na laurach. Ja oceniam prezydenta bardzo pozytywnie. Na pewno trafił do miasta w fatalnym okresie, szczególnie jeśli chodzi o gospodarkę. Ale wyciąga rękę. Ja wad nie widzę – to człowiek zalet. Pani Redaktor, trzeba beczkę soli zjeść... Ja powiem szczerze, trafił nam się człowiek wyjątkowy i, cieszę się bardzo, z otwartym umysłem. Ja go widzę w samych pozytywach. Takie mądre i potrzebne społeczności rzeczy prezydent Matyjaszczyk podejmuje.
Koalicja, zależności, układy...: - Czasami, wie pani mnie, to przeraża, bo starają się pokazywać na sesjach rogi, są uszczypliwi personalnie, a ja nienawidzę wycieczek personalnych, bo to jest poniżej pasa. To jest, wie pani, ja bym powiedział... ale pani jest kobietą, że z takimi ludźmi dzieli mnie klasa. Bo to są chwyty poniżej pasa. Nawet mi się rymnęło. Niektórzy radni nie mają nic mądrego do wniesienia, oni chcą czymś na sesji zaistnieć, chcą zaimponować, a w rzeczywistości są najmniejsi. Pani redaktor, ja nie uczestniczę w żadnych rozmowach takich radnych. Jak pani nadmieniłem, jestem zwykłym radnym. Jestem radnym mieszkańców miasta Częstochowy. W sprawie opozycji ja się tylko mogę domyślać, tak jak pani redaktor, chcą po prostu tak jak pani tu pisze, w cyklu „Jak kupić radnego”... No to pani redaktor, no to pani Renatko, jedziemy na tym samym koniku. Ja to samo wiem. Ja nie jestem tam zapraszany, ze mną nikt nic nie ustala, ja robię swoje. Pani redaktor, to, że moje poglądy są lewicowe, one są od dzieciństwa lewicowe. Pani redaktor, pani to zapisze, ja najpierw byłem ministrantem, potem byłem zuchem, potem byłem harcerzem, później byłem w ZMS [Związek Młodzieży Socjalistycznej - red], w ZSMP [Związek Socjalistycznej Młodzieży Polskiej - red], nawet w wieku 20 lat jako najmłodszy członek zostałem wybrany wiceprzewodniczącym zarządu miejskiego ZSMP w Częstochowie. To było wielkie, wielkie wyróżnienie, to była wielka nobilitacja. Bo taki wiceprzewodniczący ZSMP w roku 80, proszę panią, to był ktoś. Ale ja też wtedy nie byłem politykiem, bo ja, ja, Janusz Danek reprezentowałem zawsze kulturę, sport i turystykę. I proszę panią, i wtedy Janusz Danek wspólnie z kilkoma innymi jeszcze działaczami założył Ligę Zakładów Pracy w Piłce Nożnej. Pani to napisze. Która przetrwała dwa ustroje, a Liga Zakładów Pracy pozostała. Janusz Danek jest pionierem tego. I to jest wartość, której mi nikt nie zabierze, woda nie zaleje i ogień nie spali. Bo ludzie się zmieniają i zmieniać się będą. Mój brat, który jest profesorem na Uniwersytecie Łódzkim, jest filologiem klasycznym. Wie pani, on wielokrotnie swoim studentom daje takie właśnie moje postępowanie jako przykład. Sam mówi, że zadziwiam go tym, że on by w handlu nie umiał tak  się zachować, bo to trzeba być takim człowiekiem jak guma do żucia – nie do wykarmienia, nie do wyżucia. Ale tak w handlu trzeba. Ja, pani redaktor, chciałbym z polityką mieć jak najmniej do czynienia, ale się nie da. Trzeba też uczciwie sobie powiedzieć, jak człowiek będzie apolityczny, to nigdy nie zostanie radnym i nie zostanie posłem, taka jest prawda. Chciałbym coś jeszcze o sobie powiedzieć. Janusz Danek ma cechę, której brakuje wielu ludziom. Janusz Danek umie i potrafi wyartykułować problemy ludzkie na każdym forum, bez względu na to, czy byłby to Sejm, czy to jest zebranie kółka różańcowego, czy jakiegoś koła. Janusz Danek potrafi wyartykułować wszystkie problemy, jakie dotyczą ludzi. I to jest ważne, bo wie pani, co z tego, że ludzie o tym wiedzą, jak się wstydzą, nie umieją. Janusz Danek to potrafi. Janusz Danek, tak jak pani jako odważny dziennikarz, może czasami zbyt śmiało piszący, ma też wielu przeciwników, ale trzeba powiedzieć z drugiej strony, że Janusz Danek ma też wielu przyjaciół i zwolenników. Na koniec bardzo chciałbym podziękować swojej żonie, bo dzieci moje wychowała i w kryzysie była ze mną i to jest takie ważne, żeby o tym pamiętać. Ja wielu ludziom pomogłem, którzy mieli różne problemy i dlatego ważne jest podziękowanie. I dlatego to jest ważne, bo to wspaniała kobieta, która trwała przy mnie, kiedy było mi źle i ciężko i teraz jest, gdy jest mi trochę lepiej. I to jest właśnie ważne i warte pokazywania. Bo wie pani, goni się za pieniądzem, za tym wszystkim, życie nam mija szybko i to jest takie ważne, że ta Halinka tą rodzinę moją scalała. I dzięki temu wykształciliśmy dzieci. I naprawdę są to powody do dumy.

***

Przez wiele godzin zastanawialiśmy się w redakcji, w jaki sposób scharakteryzować osobę radnego Danka. Przychodzą tu na myśl różne określenia: literat, poeta, tancerz, gawędziarz... Kapitulujemy. W zasadzie radny powiedział o sobie wszystko: i o tym, że był ministrantem, i o żonie Halince, a nawet o tym, że radni go nie lubią. Do głębszej refleksji nic więcej nie trzeba...


Renata R. Kluczna

Komentarze (3)

08 kwietnia 2014

Dramat takie wały ......


04 kwietnia 2014

o jejku jejku wielkie halo ze zlikwidowal kilka szkol i ze z faktura lewa mial wpadke ciekawsze jest jak w wydziale komunikacji kilka lat temu jak byly kolejki to chyba w-ce wojewoda stal w kolejce a o on wykrzykiwal ze jest radnym i ze nelzey mu sie bez kolejki a ze zyklego ciecia pracownika hirtowni zostal kierownikiem w innej - nie mam pojecia w jaki sposob- i kazal do siebie mowic innym oracownikom kierowniku czy moze nawet dyrektorze szok


21 lutego 2013

Dla jednych - długa i nudna jak flaki z olejem ta autoprezentacja – o wszystkim i o niczym, dla innych – wręcz frapujące poznawczo wyznania, potwierdzające obraz częstochowskiego luda godnie reprezentowanego przez św. Danka. Pan Danek wśród częstochowskich radnych VI kadencji – pierła pierł… Rzadki okaz pierdoły pierdół. Pajac? Kabotyn? Wazeliniarz? Dobry człowiek? Może i dobry „działacz społeczno-sportowy”, nikt sensowny nie będzie podważał zasług jeśli są, ale dlaczego toto musi siedzieć w radzie miasta? Miasto to skomplikowany organizm – problemy do rozwiązania złożone, wymagające niejednokrotnie szerokich horyzontów mentalnych, wyobraźni i nieraz specjalistycznej wiedzy z dziedziny finansów publicznych, polityki podatkowej, edukacji, urbanistyki, gospodarki komunalnej, etc. Czy ginekolodzy, działacze sportowi, handlowcy, młodzi niedoświadczeni urzędnicy itp. „specjaliści”, to najlepsi kandydaci na rajców miejskich? Tylko kabotyn – usiłujący imponować tanimi efektami mówi publicznie o sobie: „Jestem, byłem i będę rodowitym częstochowianinem, lokalnym patriotą” – abstrahując od alogicznej przechwałki – bo cóż dla tego gościa jest miarą patriotyzmu: czcze gadanie, nieustająca nawijka, słowotok – tak jakby „nierodowici” nie mogli być lokalnymi patriotami? A dalej: „…Jestem lokalnym patriotą, który chciałby Częstochowę wynieść na wyżyny” – a przecież Częstochowa leży, leżała i będzie leżała na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej*? Albo to: „…aczkolwiek przy moim temperamencie, przy mojej sile przebicia, przy mojej, że tak powiem elokwencji, myślę, że no... ho, ho”. Strach się bać. Dalej ten „męczennik” oznajmia: „Jestem jednym z tych, którzy najbardziej odczuli utratę województwa”- znowu ta chorobliwa wręcz skłonność do społecznej ekskluzji/inkluzji: „jestem jednym z tych…” – w domyśle a was tam nie ma… Interesujące, którym zmysłem czy organem radny Danek tę „utratę” odczuł najbardziej? „Sport częstochowski jest wizytówką naszego miasta” – pisze radny Danek i to oddaje poczucie rzeczywistości tego jegomościa. „Faktycznie, działam we wszystkich społecznych komisjach, które dotyczą społeczeństwa, zdrowia, kultury, rozwoju sportu w tych najważniejszych Komisjach, które dotyczą naszego społeczeństwa. Chciałbym, by udało się więcej” – heros-półbóg i dobrze… niechże działa dla dobra społeczności. No, ale i wazeliniarz: „Ja wad nie widzę – to człowiek zalet. Takie mądre i potrzebne społeczności rzeczy prezydent Matyjaszczyk podejmuje.” – niestety nie pisze radny Danek jakie tamten „podejmuje”? Koalicja, zależności, układy...: „…To jest, wie pani, ja bym powiedział... ale pani jest kobietą, że z takimi ludźmi dzieli mnie klasa. Bo to są chwyty poniżej pasa. Nawet mi się rymnęło. Niektórzy radni nie mają nic mądrego do wniesienia, oni chcą czymś na sesji zaistnieć, chcą zaimponować, a w rzeczywistości są najmniejsi. Pani redaktor, ja nie uczestniczę w żadnych rozmowach takich radnych…” - i wszystko jasne. Albo: „w sprawie opozycji ja się tylko mogę domyślać, tak jak pani redaktor, chcą po prostu tak jak pani tu pisze, w cyklu „Jak kupić radnego”... No to pani redaktor, no to pani Renatko, jedziemy na tym samym koniku. Ja to samo wiem. Ja nie jestem tam zapraszany, ze mną nikt nic nie ustala, ja robię swoje. Pani redaktor, to, że moje poglądy są lewicowe, one są od dzieciństwa lewicowe…” – i w zasadzie wszystko jasne. Ważne, że radny Danek jedzie z panią Renatką na tym samym koniku. Na koń, na koń i goń, goń… I ten coming out radnego Danka w końcówce wywiadu „…nawet w wieku 20 lat jako najmłodszy członek zostałem wybrany wiceprzewodniczącym zarządu miejskiego ZSMP w Częstochowie. To było wielkie, wielkie wyróżnienie, to była wielka nobilitacja. Bo taki wiceprzewodniczący ZSMP w roku 80, proszę panią, to był ktoś. Ale ja też wtedy nie byłem politykiem, bo ja, ja, Janusz Danek reprezentowałem zawsze kulturę, sport i turystykę. I proszę panią, i wtedy Janusz Danek wspólnie z kilkoma innymi jeszcze działaczami założył Ligę Zakładów Pracy w Piłce Nożnej. Pani to napisze. Która przetrwała dwa ustroje, a Liga Zakładów Pracy pozostała. Janusz Danek jest pionierem tego. I to jest wartość, której mi nikt nie zabierze, woda nie zaleje i ogień nie spali”. I trzeba się zgodzić z opinią, że radny Danek Janusz „… jest takim człowiekiem jak guma do żucia – nie do wykarmienia, nie do wyżucia” – jak twierdzi jego brat profesor filolog klasyczny. PS * Precyzyjnie mówiąc Częstochowa geograficznie leży w Mezoregionie Obniżenia Górnej Warty, Makroregionie Wyżyny Woźnicko-Wieluńskiej, Podprowincji Wyżyny Śląsko-Krakowskiej, Prowincji Wyżyny Polskie – i tym kontekście martwi to „obniżenie” choć na „wyżynie”, i w tym sensie radny Danek Janusz może, wyjątkowo i chyba jednak przez przypadek, logicznie rozumować i „chciałby Częstochowę wynieść na wyżyny” z tego „obniżenia” i podtrzymać niczym lokalny Atlas jaki.


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama