7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

01 lutego 2013

FELIETON: Tresura małp historią

7 dni
Polityka, w tym także historyczna, ma u nas charakter wizerunkowy. Znaczy to, że nie interesuje nas przeszłość, by z niej czerpać doświadczenie dla przyszłości. Historia ma walor zabawy karnawałowej w przedszkolu – ważne, by włożyć odpowiedni strój i maskę, by bawić doskonale.

Polityk może dzięki lamusowi historii chodzić na dwóch nogach i udawać Piłsudskiego. Ta zabawa, niegdyś bliska prawicy, zaczyna ogarniać lewicowe serca. Wygrzebany z przełomu lat 40/50  antyfaszyzm i antyklerykalizm, połączony z wyzwoleństwem lat 60. XX w, uchodzi dziś za modernę. Dzięki temu babcie i wnuczki mogą nie tylko tańczyć przy podobnej muzie, ale wspólnym głosem sloganić „faszyzm nie przejdzie”, „kler na Madagaskar”, paląc przy tym trawkę i staniki (o ile babcie wychowane w duchu rewolucji kwiatów wiedzą, co jest stanik).
Wizerunkowość historyczna musiała sięgnąć Gierka. Musiała, bo postać ta nie tylko wydobywa miłe wspomnienia młodości obecnych 50+, ale być powinna idolem wszelkiej maści aparatczyków partyjnych. Trzymając się tezy pana Marksa, że historia powtarza się jako farsa, przyrównałem niegdyś różnicę miedzy panem J. (z wiadomych względów nie wymienię imienia) Kaczyńskim a panem D. Tuskiem, jak między panem Gomułką a panem Gierkiem. Polityka obu panów (K i T oraz G i G) była w ogólnych zarysach taka sama. Tyle, że w jednym wypadku socjalizm oblany był narodowym sosem i pokazową ascezą, w drugim dominowało liberalne hasło „bogaćcie się”.
Ascetyzm, nawet oblany narodowo-socjalostyczną marynatą, na dłuższą metę jest trudny do zniesienia. Nawet pan M. Kamiński czy pan Z. Ziobro nie będzie ścigać korupcji za 2 tys. zł. brutto; też prócz satysfakcji chcą mieć drobne na fryzjera i na ciasteczka. Jeżeli już się człowiek zapisuje do partii, by grać rolę klaszczącej małpy, to chciałby w zamian mieć przynajmniej banana. I tu bliska ideału była polityka Gierka; członkostwo partyjne dawało nie tylko awans społeczny, lecz i wymierny awans materialny. Im wyżej w partyjnej hierarchii, tym większe możliwości skubania.  Socjalizm stał się dla partyjnego aparatu drogą do wymarzonego M-3, fiata, daczy i żaglówki; bida socjalistyczna wyznaczała taki pułap aspiracji. Zachowując właściwe proporcje to temu samemu służy dzisiejszy socjalizm (kapitalizm państwowy), otwierający partyjnym miernotom awans na prezesów spółek z godną ich potrzeb pensją.
Nie dziwiłbym się, gdyby w gabinecie partyjnych aparatczyków (od lewicy po prawicę) zawisł między orłem a krzyżem portret Gierka. Uosabiałby wiarę, że ponoszony trud  propagandowo-piarowski, ofiarna gimnastyka gięcia  krzyża i ćwiczenia przyklęku i tym podobnej pracy partyjnej, przyniesie korzyść w postaci władztwa nad Orlenem, KGHM lub chociaż nad Państwową Wytwórnią Pompek Miękkich. Dajesz siebie, by brać dla siebie (dajesz d... za miskę zupy), to jedynie słuszne, zrozumiałe, zgodne z naturą hasło, będące wkładem Gierka w rozwój XX-wiecznej Polski.
Przyjęcie przez aparat partyjny wszelkiej maści Gierka jako patrona roku 2013 byłoby wiec czymś bardziej naturalnym niż przebieranie się przez ten aparat w stroje powstańców styczniowych czy warszawskim. Wyobrażam sobie takie święto partyjnych happenerów śpiewających porywający hymn lat 70.: „Nie masz to, ach, nie masz, jak w partyjnej armii, partia cię ubierze, partia cię nakarmi”. Czego i Wam życzę.


Jarosław Kapsa

Komentarze (1)

01 lutego 2013

Czcigodny Autorze, chciałoby się krzyknąć wreszcie, wreszcie... Mamy bowiem wreszcie pożywną i wzruszającą porcję opisu teraźniejszości zanurzonej w swojej historii, mamy wyraziste ostrze satyry na panujące tu i teraz stosunki i obyczaje, na stan świadomości społecznej. To ma sens i przewrotny urok.


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama