7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

29 stycznia 2013

FELIETON: Fortuyn, Wilders, Palikot

7 dni
Poseł, by nim się stać, musi złożyć przysięgę. W niej, między innymi, zobowiązuje się przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczypospolitej Polskiej. Rota przysięgi zawiera też inne, może mniej zrozumiałe zobowiązania, jak strzeżenie suwerenności i interesów Państwa; ale nas w tym wypadku powinno zainteresować owe przestrzeganie prawa.

Przysięga, wzmocniona czasem słowami „tak mi dopomóż Bóg”, jest dobrowolnym zobowiązaniem moralnym. Porównać to można do przysięgi małżeńskiej. Jeśli dany facet (facetka) złamie obietnicę wierności, złożoną uroczyście przed ołtarzem lub urzędnikiem USC, nie grozi mu żadna sankcja prawna. Ale też nie powinien szukać przed sądem ochrony dobrego imienia, gdy zdradzona małżonka (mąż) wytknie mu, że jest świnią i łajdakiem. Poseł może nie przestrzegać prawa, chroniąc się immunitetem, lecz w takim wypadku nie powinien mieć pretensji, gdy także nazwany zostanie świnią i łajdakiem. Przysięga poselska nie dzieli praw na ważne i nieważne; ponieważ to Sejm stanowi prawo, logicznym jest, by każdy poseł był wzorem jego przestrzegania.
Przyjmujemy za rzecz normalną, że tego typu duperele jak wierność złożonej przysiędze są anachronizmem. Podobnym anachronizmem są dla nas zapomniane imponderabilia: wierność wyznawanym zasadom, dotrzymywanie publicznie złożonych obietnic, zgodność działań z głoszonym programem. Politolodzy, błądząc w ciemnościach  własnych szuflad, próbują to opisywać w kategoriach postpolityki. A tu nie ma żadnej postpolityki, nie ma nic, co by było nowym, są zachowania, które opisywali już starożytni Grecy. Jeżeli celem polityka jest władza dla samej władzy, a programy i poglądy są jedynie środkami w drodze do celu, to wszelka kwalifikacja ideologiczna traci swoje znaczenie. Pan Palikot nie jest tworem nowym. Podobnie odkrywczy był holenderski komunizujący homoseksualista Pim Fortujn, gdy głoszone tezy podporządkował rynkowym potrzebom rozpoznanym sondażami.
Polityka Fortujna, Wildersa (z holenderskiej Partii Wolności) czy naszego Palikota jest populizmem w stanie czystym. Trzeba mówić to, co ludzie chcą usłyszeć i dawać im to, na co czekają. Ze zbożnej potrzeby zarobku przedsiębiorcy wciskają ludziom oczekiwane „mózgojeby” winopodobne; i z tych samym względów politycy gotowi są wciskać każdy kit. Granice wynikają tylko z wrodzonego tchórzostwa. Można udawać odwagę, świadomi bezkarności i aplauzu antyklerykalnej publiki, obciążając cały Kościół Katolicki odpowiedzialnością zbiorową za wstrętne przypadki pedofilii wśród księży; ale nie można, w trosce o całość swej mordy, podobnego zabiegu stosować wobec szkolnictwa świeckiego czy świeckich instytucji opiekuńczych, mimo że obrzydliwe wypadki zboczeń krzywdzących dzieci ujawniają się także wśród nauczycieli i wychowawców domów dziecka.
Populizm raczej nie ma szans, by uwieść większość wyborców. Niebezpieczeństwo tego typu ruchów, gotowych dziś obrzucać błotem księży, a jutro zamykać w obozach Żydów (w zależności od  potrzeby społecznej wyrażonej sondażami), wynika z naszej proporcjonalnej ordynacji wyborczej. Zawsze się może zdarzyć, że jakaś Partia Dewiantów i Kłamczuchów będzie niezbędnym uzupełnieniem koalicji rządzącej, by zyskać parlamentarną większość. I często zdarza się, że w imię realpolityki (trzymania fruktów mocną ręką) powierza się takim Dewiantom edukację (bo skarbu i finansów nie oddamy jak niepodległości). Wówczas uśmiech zejdzie nam z pobladłej twarzyczki.


Jarosłąw Kapsa

Komentarze (1)

30 stycznia 2013

Rozumiem konieczność naturalnego samoograniczenia Autora, ale dzisiejsza publika słabo kuma aluzje, podobnie - ironię. Tu trzeba młota by poruszyć sumienia czy "kamień dusz". Na naszym lokalnym podwórku, zachowując proporcje, tytuł mógłby brzmieć: Sabat, Matyjaszczyk, Balt czyli co robić, żeby nic nie zrobić a mieć... To "wciskanie ludziom oczekiwanych "mózgojebów" winopodobnych" nieźle opisuje narzucane przez, pożal się boshe, lokalnych polityków zasady gry i „problemy” do załatwienia. Pytanie brzmi: czy "partnerzy" owej władzy są równie ciemni, czy zwyczajnie mają to w od-bycie, koncentrując swoje życie na utrzymaniu, ewentualnie pomnażaniu, własnego do-bytku? Ale to przecież strategia samobójcza w dłuższym okresie…


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama