7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

21 stycznia 2013

ZNAD TAMIZY: Zimne Wyspy

7 dni
Ostatnie tygodnie na Wyspach Brytyjskich są wybitnie zimne. Gdzie nie spojrzeć, wieje chłodem i nie chodzi tu tylko o temperaturę na zewnątrz, ale i o wszystko, co dzieje się na przełomie poprzedniego i obecnego roku. Najpierw upadła wielka sieć sklepów Comet (artykuły elektryczne i elektroniczne), niewiele ponad tydzień temu ten sam los spotkał sprzedające aparaty fotograficzne i kamery sklepy Jessop, a od paru dni o niczym innym się nie mówi, tylko o wielce prawdopodobnym upadku ostatniego wielkiego sprzedawcy muzyki i filmów, sieci HMV.

W wymiarze międzynarodowym też nie lepiej, już za parę dni premier rządu Jej Królewskiej Mości David Cameron wybiera się do Brukseli, gdzie zamierza wznieść noworoczny toast wyjątkowo porządnie zmrożonym szampanem, dając niedwuznacznie do zrozumienia, że Wielka Brytania nie zamierza biernie akceptować różnych pomysłów Unii Europejskiej, a mówiąc wprost – nie pozwoli wtrącać się Brukseli w wewnętrzne sprawy Londynu i okolic. Wyspiarze mają swoje własne prawo, własne regulacje i nie zamierzają niczego zmieniać w tej kwestii. Chodzi o sprawy poważne, jak budżet na przykład, ale nikt przytomny nie ma przecież wątpliwości, że ustawodawcy unijni mogą wpaść także na jakiś inny zupełnie idiotyczny pomysł regulacji prawnej, co już się przecież zdarzało. Mogliby, dajmy na to, próbować uporządkować sprawy związane ze śniegiem, bo że jest niesforny, to nie ulega wątpliwości. Wyspiarze mają jednak i tę sprawę załatwioną, bo – jak wspomniałem – mają na wszystko różne przepisy, paragrafy, ustawy czy zarządzenia. Także odnośnie śniegu.
To nie żart. Jak wiadomo śnieg nie jest zjawiskiem powszechnym, poza Szkocją oczywiście, na Wyspach Brytyjskich. Czasami jednak trochę posypie i wtedy jest totalna katastrofa. Parę centymetrów śniegu, które w Polsce byłyby prawie niezauważalne, tutaj, na Wyspach, powodują niewyobrażalne komplikacje. Do tego stopnia, że absencja w pracy z powodu opadów śniegu jest najzupełniej zrozumiała. A jeśli tego śniegu spadłoby 7 cali (tak mówi odpowiedni przepis), wtedy, na mocy prawa, nikt nie pracuje, no bo jak miałby się do tej pracy dostać w tak nieludzkich warunkach?
Na razie posypało trochę w miniony poniedziałek, ale po godzinie nie było już śladu po śniegu. Następne opady w okolicach Londynu zapowiadane są na piątek i sobotę, czyli najgorsze możliwe dni, bo przecież to weekend, a więc i tak mało kto pracuje. Nie wiadomo, jak będzie w kolejny poniedziałek, 21 stycznia, a to akurat niezmiernie ważne. To bowiem trzeci poniedziałek stycznia, czyli - jak twierdzi psychologia – najgorszy dzień w roku. Od świąt minęło już wystarczająco dużo czasu, by uświadomić sobie, że wydaliśmy więcej niż mogliśmy i konto w banku niebezpiecznie wychudło, do kolejnej wypłaty ciągle daleko; dociera do nas, że jakieś noworoczne postanowienia i tak nie mają szans powodzenia. No i ten poniedziałek, którego nikt przecież nie lubi. To wszystko, twierdzą psychologowie, wyjątkowo negatywnie wpływa na nasze samopoczucie w tym właśnie dniu, a niestety swoje trzy grosze dokładają statystyki, wedle których liczba samobójstw w trzeci poniedziałek stycznia jest znacznie większa niż w jakikolwiek inny dzień w roku.
Wieje chłodem.


Andrzej Kawka

Komentarze (0)

Brak komentarzy

Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama