7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

18 stycznia 2013

FELIETON: Pies tu biegał

7 dni
Na naszych oburzonych oczach pewien były Gal zmienił się w rubasznego Rosjanina: Żerarda Runijewicza Diepierdiewa. Był w tym swoisty nonkomformizm na tle zwyczaju migracji ekonomicznej ze wschodu na zachód. Pies jednak z nim i takim nonkomformizmem.

Tysiące niuraszków (od New Ruski – zwyczajowa nazwa dorobkiewiczów moskiewsko-petersburskich) wybierało zakup włości na francuskiej Riwierze, przenosząc do krajów UE swoje konta walutowe i obowiązki podatkowe. Na tej wymianie handlowej jednego aktora za 100 skorumpowanych urzędników budżet Francji raczej nie traci. Nie przeceniajmy także strat prestiżowych. Szwecja nie straciła uznania jako kraj pomimo przykrego faktu, że wszyscy bogatsi od tenisisty Borga przez piosenkarzy z Abby po właściciela IKEA wybierali inny kraj do płacenia podatków.

Dla mnie pan Diepierdiew zawsze pozostanie w pamięci jako wielki odtwórca roli Dantona w filmie Andrzeja Wajdy. Niezapomniana kreacja, gdy ze zmęczoną twarzą i ochrypłym głosem oskarżał rewolucję. Ale zawsze, bez względu na podziw dla wielkiej sztuki, rozdzielać trzeba  aktora od roli. Diepierdiew nie był, nie jest i nie będzie Dantonem; on jedynie tę rolę grał.

To tylko nasze lenistwo umysłowe połączone z obawą przed niezrozumiałym światem sprawia, że po omacku kreujemy autorytety, wierząc, że ktoś dobry w jednej roli jest dobry we wszystkim. Dlatego jako poważny głos w debacie społecznej traktujemy sprzeciw pani Dody wobec GMO. Nie umniejszając piosenkarce obdarzonej wysokim ilorazem inteligencji, nie da się jej wiedzy w dziedzinie genetyki postawić na jednym poziomie z profesorem Piotrem Węgleńskim. Ten piękny obyczaj uznający, że jak jest się znanym, to się zna na wszystkim, pcha nas drogą medialną w krainę absurdu. Nawet w wyborach Miss Czegośtam nie wystarczy, by panna piękna była; musi jeszcze bełkotnąć parę słów o nieszczęściach klimatycznych czy prawach kobiet. Tylko mądry nie da się wpuszczać: Adam Małysz, Justyna Kowalczyk, Tomasz Majewski nie dali się  zmusić do wygadywania, co sądzą o Darfurze, zagrożeniu białych misiów czy islamizacji Europy. Konsekwentnie mówią tylko o tym, na czym się rzeczywiście znają.

To uautorytetowanie znanych działa czasem jak pałka. Owsiaka, gdy rzucił ideę zbierania na pomoc staruszkom, wzięto na spytki, czy jest za eutanazją. Z całym szacunkiem, ale wspierając Orkiestrę nie wybieramy pana Owsiaka, by stanowił prawo, więc jego poglądy w tej sprawie nie przenoszą się na obowiązujące w całym państwie rozwiązania. Bez względu więc na to, co prywatnie myśli na ten czy na inny temat, uzyskanie dzięki jego sile promocyjno-organizacyjnej wymiernej pomocy w opiece nad osobami starszymi, jest wielkim darem dla całej społecznej wspólnoty. Podobnie jak nie interesuje mnie, jakie poglądy wyznaje strażak ratujący dziecko z płomieni – i tak go uważam za bohatera.

W Kościele uczą (o czym wierni zapominają po wyjściu ze świątyni): potępiaj grzechy nie człowieka. Podobnie możemy głosić: chwalmy czyny, bo człowiek z natury pozostanie istotą niedoskonałą. Pan Diepierdiew nigdy nie był i nie będzie autorytetem w zakresie praw człowieka.  Ale zawszy w moich oczach pozostanie wielkim aktorem w sposób niedościgły kreującym Dantona. Z taka samą radością oglądać będę film Wajdy, nawet jeśli mój uwielbiany aktor zmieni się z rubasznego Rosjanina w skorumpowanego Chińczyka Dieu-Par- Dieu.


Jarosław Kapsa

Komentarze (0)

Brak komentarzy

Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama