7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

21 grudnia 2012

Rozwiązłość finansowa urzędników

7 dni
Kto miałby ochotę pojechać do Turcji, Włoch, Chin, Rosji czy USA? Pewnie wielu częstochowian – niewielu jednak na to stać. Jest sposób! Wystarczy zostać wyższym rangą urzędnikiem miasta Częstochowy lub radnym. I niespodzianka... za wojaże zagraniczne zapłaci podatnik.

27 wyjazdów odbyli pracownicy magistratu i radni od lutego do listopada 2012.
Ponad 230 tys. zł zapłacili podatnicy lokalni i unijni za przyjemność podróżowania po świecie naszych decydentów (35 proc. kosztów pokryli częstochowianie).
Barcelona, Pekin, Ankara, Paryż, Moskwa, Bruksela – to tylko niektóre z zagranicznych wyjazdów naszych polityków i urzędników, a odbyli je w zaledwie dziewięć miesięcy. Gdzie jeszcze jeżdżą osoby z lokalnej sceny politycznej i jaki jest koszt tych wycieczek? I pytania najważniejsze: po co te wyjazdy i jakie są ich efekty?
Żaden z urzędników czy radnych dziś nie chce wypowiadać się na temat swoich podróży. Nieoficjalnie przyznają zgodnie, że „wyjazdy były bardzo ciekawe i pouczające”. Samorządowcy twierdzą, że w ten sposób „budują pozytywną atmosferę wokół Częstochowy w dalekich krajach”. Nierzadko ubolewają, że wyjazdy trwały tylko dwa, trzy dni.
Dokąd i za ile?
Listę podróży zagranicznych rozpoczyna Aleksander Wierny (naczelnik Wydziału Kultury), który wyjechał na trzy dni do Niemiec, by uczestniczyć w tak zwanej „wizycie studyjnej” (koszt prawie 3 tys. zł).
***
Pod koniec lutego prezydent Matyjaszczyk wraz z Pawłem Klimkiem (dyrektor magistratu) i Aleksandrem Wiernym cztery dni przebywali w Oslo (Norwegia). Wizyta była „efektem współpracy Politechniki Częstochowskiej i Norweskiego Instytutu Badań Powietrza” (koszt prawie 10 tys. zł).
***
Wiosenna listę wyjazdów otwiera Przemysław Koperski (zastępca prezydenta) wraz z Grzegorzem Sikorskim (kierownik Biura Funduszy Europejskich) pobytem w Vicenzy (Włochy). Panowie uczestniczyli „w posiedzeniu Komitetów Sterujących i Naukowych” (koszt nie jest znany - wyjazd podobno dofinansowany).
***
Kilka dni później Anna Potrzebowska (asystentka prezydenta), Patrycja Krawczyk-Kabała (pracownik Referatu Współpracy i Informacji) oraz Aneta Herbuś (pracownik Centrum Obsługi Inwestora) pojawiły się w Cannes (Francja) na Międzynarodowych Targach Inwestycyjnych. Przedstawicielki Częstochowy zaprezentowały ofertę dla potencjalnych inwestorów zagranicznych. (koszt 4.400 zł – 15 proc., resztę pokryły fundusze unijne).
***
W połowie marca Krzysztof Matyjaszczyk, Paweł Klimek oraz Janina Kulisiewicz (tłumacz) przebywali w Pforzheim (Niemcy). Podczas trzydniowej „wizyty roboczej omówiono współpracę pomiędzy klastrami z zakresie transferu technologii oraz współpracy między uczelniami” (koszt prawie 2 tys. zł).
***
Jeszcze tego samego miesiąca reprezentant Częstochowy ponownie odwiedził Pforzheim (Niemcy). W czasie trzydniowej wizyty Piotr Chrząstek (podinspektor w Wydziale Kultury) był obserwatorem Międzynarodowego Festiwalu Zespołów Szkolnych (koszt ponad 2 tys. zł).
***
Kwietniowe wojaże otwierają: Jarosław Marszałek (zastępca prezydenta), Aleksander Wierny i Stefan Nowak (doradca prezydenta) pobytem w Moskwie (Rosja). Panowie podczas dwóch dni uczestniczyli w Targach, na których przedstawili „ofertę inwestycyjno-gospodarczą miasta i innych podmiotów (Operator i RFG) potencjalnym inwestorom” (koszt ponad 2 tys. zł – 15 proc., resztę pokryły fundusze unijne).
***
W połowie kwietnia Paryż (Francja) odwiedzili Krzysztof Matyjaszczyk i Jarosław Marszałek. Podczas dwóch dni pobytu „zapoznali się z nowoczesnymi technologiami stosowanymi w gospodarce odpadami” (koszt ponad 5 tys. zł).
***
Gdy prezydenci bawili w Paryżu, radni: Łukasz Kot (SLD) i Jacek Krawczyk (PO) odbywali „wizytę studyjną w Parlamencie Europejskim” w Brukseli (Belgia, koszt prawie 1 tys. zł).
***
Lutowe spotkanie w Oslo (Norwegia) Krzysztof Matyjaszczyk ponowił w kwietniu, tym razem jednak w towarzystwie Anny Potrzebowskiej. Cel dwudniowej wizyty był ten sam, co dwa miesiące wcześniej (koszt 4 tys. zł).
***
Pod koniec kwietnia Krzysztof Matyjaszczyk przebywał w Cincinnati (USA) w towarzystwie asystenta (magistrat nie ujawnił, kto był tajemniczym towarzyszem podróży prezydenta). W czasie pięciodniowej wizyty Matyjaszczyk nawiązał m.in. „kontakty z Uniwersytetem Cincinnati i Xavier University, a także wziął udział w otwarciu wystawy poświęconej częstochowskim Żydom” (koszt ponad 8 tys. zł).
***
Ostatnia pozycja kwietnia zawiera wyjazd Sławomira Węglewskiego (p.o. kierownika Centrum Obsługi Inwestora) wraz z pracownicą Centrum Anetą Herbuś do Hanoweru (Niemcy). Celem były Międzynarodowe Targi Hannover Messe 2012 (koszt ponad 1 tys. zł – 15 proc., resztę pokryła UE).
***
Czterodniowy pobyt w Rumunii Włodzimierza Tutaja (rzecznik prasowy UM i członek zarządu Związku Gmin Jurajskich) w pierwszych dniach maja miał na celu nawiązanie kontaktów z miastem Brasov (koszt 1.300 zł, pozostałą część dofinansował Związek Gmin Jurajskich).
***
W pierwszych dniach czerwca Krzysztof Matyjaszczyk i Aleksander Wierny odwiedzili Amsterdam (Holandia). Podczas dwóch dni pobytu uczestniczyli w Międzynarodowych Targach Inwestycyjnych Provada (koszt 1.350 zł – 15 proc., pozostała kwotę pokryły fundusze unijne).
***
W połowie czerwca miasto Berdyczów (Ukraina) odwiedzili częstochowscy radni: Maciej Wawrzkiewicz (PO), Ryszard Majer (PiS) i Łukasz Wabnic (SLD). Panowie uczestniczyli w trzydniowym święcie miasta – Dniach Berdyczowa (koszt prawie 3 tys. zł).
***
Kilka dni później radny Wawrzkiewicz (PO) ponownie odwiedził Ukrainę. Tym razem zawitał do Kamieńca Podolskiego. Zmienił też kompanów podróży na radnych: Dariusza Kapinosa (SLD) i Tomasza Blukacza (SLD). Reprezentanci Częstochowy uczestniczyli w lokalnych Dniach Kultury Polskiej (koszt prawie 2 tys. zł).
***
W lipcu, z uwagi na okres urlopowy, żadnych wyjazdów nie było, ale już pod koniec sierpnia Bożena Szecówka (zastępca naczelnika Wydziału Promocji Zatrudnienia i Spraw Społecznych) odwiedziła Nienburg (Niemcy). Trzydniowy „wyjazd studyjny był związany z realizacją projektu z zakresu ekonomii społecznej” (koszt 265 zł, pozostała kwota została dofinansowana).
***
Pierwsze koty za płoty, więc radni się rozjeździli... W pierwszych dnia września padło na Łotwę. Radni: Artur Gawroński (PiS) i Łukasz Wabnic (SLD) wpadli na trzy dni do Rezekne wraz z kierowcą. Tam udział wzięli w otwarciu Centrum Usług Twórczych Wschodniej Łotwy (koszt 2.300 zł).
***
Połowa września i kolejny wyjazd radnych. Na liście znów znalazł się radny Maciej Wawrzkiewicz (PO), tym razem z radnym Lechem Małagowskim (Wspólnota). Podczas trzydniowej wizyty w Winnicy (Ukraina) panowie udział wzięli w lokalnych uroczystościach miejskich (koszt 2.300 zł).
***
Czas na panie radne. W pierwszych dniach października radna Elżbieta Kunicka (SLD) i radna Barbara Gieroń (PO) odwiedziły Pińsk (Białoruś). Na trzydniowe uroczystości święta miasta panie dowiózł kierowca (koszt 1.400 zł).
***
W połowie października reprezentanci Częstochowy ponownie wzięli udział w Międzynarodowych Targach, tym razem Nieruchomości i Inwestycji Expo Real 2012. Monachium (Niemcy) odwiedzili: Anna Potrzebowska, Marcin Kozak (doradca prezydenta) oraz Aneta Herbuś. Targi trwały trzy dni (koszt prawie 9 tys. zł – 15 proc., resztę dopłaciła Unia).
***
Również w październiku wyjazd zagraniczny zaliczyła inna grupa urzędników: Przemysław Koperski, Adrian Staroniek (naczelnik Wydziału Promocji Zatrudnienia i Spraw Społecznych) oraz Grzegorz Sikorski. Ponownie częstochowianie znaleźli się w Pforzheim (Niemcy). Panowie odbyli czterodniową „wizytę roboczą celem zapoznania się z funkcjonowaniem niemieckiego systemu pomocy społecznej” (koszt prawie 3 tys. zł).
***
Październik miesiącem obfitości w wyjazdach zagranicznych. Krajów iberyjskich na liście wojaży jeszcze w tym roku nie było, więc w końcu przyszedł czas na Hiszpanię (Barcelona). Pojechali tam Paweł Klimek, Aleksander Wierny i Anna Potrzebowska. Celem trzydniowego pobytu były Międzynarodowe Targi Inwestycyjne (koszt 2.200 zł – 15 proc., pozostałą kwotę sfinansowano z funduszu unijnych).
***
Radny Konrad Głębocki (Wspólnota) także w październiku wyjechał na dwa dni do Lourdes (Francja). Wziął udział w pogrzebie Honorowej Obywatelki Częstochowy Marii Teresy Chaubon (koszt prawie 5 tys. zł).
***
Październikowych wyjazdów ciąg dalszy… Mirosław Soborak (zastępca prezydenta) sześć dni bawił w Pekinie (Chiny). Jego wizyta była kontynuacją z ubiegłego roku odwiedzin Matyjaszczyka w Chinach i spotkań z potencjalnymi inwestorami (koszt 2.900 zł).
***
Pod koniec października Ryszard Stefaniak (naczelnik Wydziału Edukacji) pojechał do Bambergu (Niemcy). Podczas trzydniowej wizyty wziął udział w seminarium z okazji 15-lecia współpracy Centrum Języków Europejskich z lokalnym gimnazjum (koszt prawie 2 tys. zł).
***
W pierwszych dniach listopada Krzysztof Matyjaszczyk wraz z Pawłem Klimkiem odwiedzili Ankarę (Turcja). W czasie trzydniowej wizyty uczestniczyli w posiedzeniu Prezydium Stowarzyszenia Miast Laureatów Nagrody Europy (koszt prawie 5 tys. zł).

W ciągu dziewięciu miesięcy 2012 roku z wyjazdów zagranicznych skorzystało 32 pracowników magistratu i radnych. Najchętniej podróżującym urzędnikiem jest Krzysztof Matyjaszczyk – 7 wyjazdów. Niewiele ustępuje mu Aleksander Wierny (naczelnik Wydziału Kultury) – 5 wyjazdów. Podziwianiem dalekich krajów są żywo zainteresowani Paweł Klimek (dyrektor UM) i Anna Potrzebowska (asystentka prezydenta) – po 4 wyjazdy. Obieżyświatem wśród radnych jest Maciej Wawrzkiewicz (PO) – 3 wyjazdy, a goni go Łukasz Wabnic (SLD) – 2 wyjazdy.
Nasi politycy podczas 27 podróży zagranicznych, w dziewięć miesięcy odwiedzili 15 państw, w tym aż ośmiokrotnie Niemcy i po trzy razy Ukrainę i Francję.

Od ponad roku władze Częstochowy wmawiają nam, że trzeba oszczędzać, że nadeszły ciężkie czasy, że nie ma pieniędzy. Takich argumentów Krzysztof Matyjaszczyk używa przy podnoszeniu podatków (chociażby opłat gruntowych) i przy zwolnieniach (np. nauczycieli). I jeśli mieszkańcy są nawet w stanie zrozumieć, ba… pogodzić się z faktem zaciskania pasa, to w tym samym czasie nie może władzy rosnąć brzuch. Nikt przy zdrowych zmysłach nie podważa znaczenia kontaktów zagranicznych, ale wyjazdy muszą kończyć się wymiernymi korzyściami dla Częstochowy, a nie tylko „radosną atmosferą”. Od dwóch lat nasi politycy podróżują po świecie za publiczne pieniądze, ale jak dotąd nie przybyło nam inwestorów ani miejsc pracy, nie brylujemy w kulturze, edukacji czy sporcie, nie staliśmy się światowym wzorem demokracji czy dialogu społecznego. Nic z wycieczek zagranicznych urzędników nie wynika. Politycy widzą to jednak inaczej. Zapewne miło jest solidnie uścisnąć dłoń Niemca, zdrowo ukłonić się Chińczykowi czy serdecznie powitać „na misia” Rosjanina. Ale dlaczego za nasze, podatników pieniądze?    

Od autora

Wiemy (z nieoficjalnych źródeł), że zestawienie przesłane nam przez Urząd Miasta nie jest pełne. Współpraca z urzędnikami w tym temacie szła jak po grudzie. Nie przedstawiono nam dodatkowych informacji, w jakiej kwocie wypłacone zostały diety urzędnikom i radnym za każdy dzień przebywania poza krajem? Magistrat nie zająknął się o rewizytach, bo nawet jeśli niektóre wyjazdy nie były zbyt kosztowne, gdyż nas zaproszono, teraz my musimy się zrewanżować i ponieść koszty ugoszczenia delegacji zagranicznej. Wydatki związane z wycieczkami zagranicznymi to zaledwie czubek góry, znaczącą kwotę w budżecie miasta stanowią wyjazdy krajowe. Prosiliśmy magistrat o dane „wyjazdowe” spółek miejskich, gdzie i kto podróżuje służbowo. Brak informacji ze strony urzędników to jawne naruszenie prawa. Ale nic to… W przyszłym numerze powrócimy do tematu.


Renata R. Kluczna

Komentarze (1)

21 grudnia 2012

Przesadnie nie ma się co czepiać tej podróżomanii - że nie świecą wzorem dla innych, w dobie oszczędności i zaciskania pasa, to fakt. Fatalnie, że publika nie może poznać sprawozdań tych wojaży oraz potencjalnych i realnych efektów tego "zagranicznego" trudu naszych dzielnych funkcjonariuszy - opłacanych z pieniędzy podatnika. Na czoło beneficjentów lokalnej „polityki zagranicznej” wybija się asystentka prezia Potrzebowska, ale widocznie ma niezłe kompetencje językowe, co szczególnie ważne w wabieniu inwestora, bo tu posucha dotkliwie niemożebna...


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama