7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

19 grudnia 2012

JAK KUPIĆ RADNEGO (11)? Artur Gawroński (PiS) pod lupą

JAK KUPIĆ RADNEGO (11)? Artur Gawroński (PiS) pod lupą

7 dni
W najnowszym cyklu Tygodnika „7 dni” odpowiemy na pytanie: kogo i za jaką cenę (spośród radnych) kupił prezydent Matyjaszczyk?

Podczas wyborów, teoretycznie, wybieramy radnych z różnych opcji politycznych. W interesie ekipy rządzącej jest przekonanie do siebie tzw. radnych opozycyjnych. Dzięki ich głosom władza może przeforsować każdy swój pomysł. W dość nieskomplikowany i bezbolesny sposób prezydent eliminuje opozycję, tworząc własne koalicje. Dziś trudno powiedzieć, który radny reprezentuje jaką opcję.

Dziwnym trafem w Polsce nie ma zakazu łączenia mandatu radnego, z pracą w spółkach należących do samorządu. I chociaż większość częstochowian nie ma pewności jutra, rajcowie prócz diety korzystają z licznych przywilejów finansowych niedanych pospólstwu. Sprawa dotyczy nie tylko radnych, ale także członków ich rodzin, dla których z łatwością znajdują się wolne wakaty lub tworzone są nowe stanowiska w instytucjach samorządowych i pokrewnych.

Znana to prawda - w czasach kryzysu miejskie etaty są na wagę złota, a raczej... głosu radnego.

 

Artur Gawroński (Prawo i Sprawiedliwość)

Wiek: 41.
Wykształcenie: - Technik ekonomista o specjalności gospodarka mieszkaniowa.
Stan cywilny: - Żonaty.
Zawód małżonka: - Żona w żadnym stopniu nie jest powiązana z magistratem i służbami miejskimi. Prowadzi firmę.
Radny z okręgu: Mirów, Północ, Wyczerpy-Aniołów, Zawodzie-Dąbie. 
Miejsce zamieszkania: Północ.
Skąd zainteresowanie polityką? - Moje zainteresowanie wynika, że tak jak wielu nie zgadzam się z absurdalnymi decyzjami. Nieważne, kto je wydaje. Czy Unia Europejska, parlament, sejmik czy rada miasta. Uważam, że powinniśmy bronić interesów mieszkańców przeciw złym decyzjom władzy. Na przykład nie zgadzam się na to, by ktoś w moim imieniu decydował o tym, jak ma być zakrzywiony banan czy ogórek, co jest w rozporządzeniach unijnych, a także, w tym momencie, uważam, że polityka ma wpływ na nasze portfele.
Zainteresowania: - Historia, a dokładniej okres międzywojenny, zbieram wydawnictwa i czasopisma z tamtego okresu. Zajmuję się też sprawami spółdzielczymi, mieszkaniowymi. Przeglądam prasę dotyczącą różnych ustaw, te, które wchodzą na bieżąco. Interesuję się też piłką nożną, żużlem.


POZA RADĄ
 

Gdyby nie był radnym...: - To znaczy prowadziłbym firmę razem z żoną i zajmowałbym się tym, co obecnie, czyli problematyką spółdzielczą i wspieraniem inicjatyw lokalnych, działalnością w stowarzyszeniach.
Źródło utrzymania: - Brak.
Dodatkowe dochody:  - Dieta radnego.
Organizacje pozarządowe: Krajowy Związek Lokatorów i Spółdzielców, jestem członkiem Stowarzyszenia „Wieczny Raków”, klubu „Gazety Polskiej”, Stowarzyszenia „Solidarność i Niezawisłość” i wspieram inne organizacje, które zwracają się o różne potrzeby.  Z tego co mi wiadomo, to chyba po środki miasta sięga Wieczny Raków, ale ja w tym nie uczestniczę.
Awans zawodowy podczas kadencji: Zgadzam się, że bycie radnym to awans społeczny, bo to wielki zaszczyt i odpowiedzialność. Dzięki temu można wyrazić opinię mieszkańców, którzy nie zawsze mają czas na udział w obradach Rady Miasta. Ja sam, nie będąc jeszcze kiedyś radnym, próbowałem zabrać głos na sesji, ale ponieważ trzeba zapisać się na początku sesji, po wielu godzinach oczekiwania przewodniczący zamknął sesję i w ogóle nie mogłem zabrać głosu. Dlatego uważam, że radny to jest głos mieszkańców na Radzie Miasta.
Języki obce: rosyjski.
Doświadczenie: - No to powiem tak... W samorządzie jak w życiu – człowiek się uczy cały czas. W zasadzie kieruję się zasadą ograniczonego zaufania do urzędników, przez to staram się, w tym momencie, zarówno wnikać w różnego rodzaju ustawy i projekty uchwał innych miast, dzięki temu z roku na rok moje doświadczenie rośnie w temacie bieżących spraw w samorządzie. Ponadto przykładam dość... takiego zainteresowania tym, co się dzieje ogólnie w sprawach związanych z nowelizacją ustaw. A dzięki temu też, interesując się tym, co planuje nam podjąć parlament, staram się dostrzec to, jak realizacja wpłynie na decyzje później w samorządzie. 

W RADZIE

Kadencja: druga (2006-2010, 2010-2014).
Członek komisji: Komisja Infrastruktury i Ochrony Środowiska, Komisja Kultury, Sportu i Turystyki, Komisja Skarbu, Komisja Mieszkaniowa i Zespół ds Planów Przestrzennych.
Działania dla swojej dzielnicy: - Moja dzielnica to nie tylko okręg wyborczy Północ, ale także, w tym momencie, no jest to okręg trochę szerszy. To jest: Wyczerpy-Aniołów, Zawodzie-Dąbie i Mirów. Każda dzielnica ma inną problematykę i tutaj by trzeba było jakby spojrzeć pod kątem każdej dzielnicy, więc tak... Na przykład w dzielnicy Mirów od lat mieszkańcy walczyli o miejscowy plan i zmianę studium. To jest w trakcie prac, trwa już to prawie półtora roku w tej chwili, ale jest to jedna z ważniejszych spraw związanych no jakby z działaniami dla mieszkańców. Remont ulicy Czecha u siebie na dzielnicy, na Zawodziu na przykład ostatnio moja interpelacja w sprawie remontu odcinka ulicy Legionów od Faraday do ulicy Olsztyńskiej, gdzie nawet napisałem, żeby trzeba było ten odcinek wyłączyć w ogóle z ruchu dla samochodów osobowych, ponieważ no... jest tyle dziur. Także staram się jako radny swoich dzielnic realizować projekty mieszkańców, którzy się do mnie zwracają w tej sprawie. Tych projektów może nie jest za dużo zrealizowanych, ale, no wiadomo, jako radny opozycyjny nie mam takich możliwości.  
Spotkania z mieszkańcami: - Na początku, kiedy zostałem wybrany radnym, wynajmowałem od spółdzielni mieszkaniowej „Północ” lokal na spotkania. Ze względu na to, że zainteresowanie było dość nikłe, w tej chwili na stronie internetowej Urzędu Miasta znajduje się mój numer i każdy mieszkaniec, który do mnie zadzwoni, może się umówić. Co dwa-trzy dni jestem w Urzędzie Miasta, także te spotkania odbywają się na bieżąco. Oprócz tego uczestniczę w spotkaniach organizowanych przez rady dzielnic, nie tylko zawsze z własnego okręgu wyborczego. Często też podejmuję pewne działania wyjazdowe, by na miejscu zapoznać się z problemami i później ewentualnie wnioskować pewne wnioski do budżetu.
Priorytet budżetowy radnego: - Znaczy tutaj trzeba też rozgraniczyć... Składam projekty lokalne, czyli dotyczące dzielnic, z których zostałem wybrany, jak i rozwiązania dla całego miasta. Także w trakcie roku staram się zainteresować prezydenta i jego służby sprawami związanymi z polityką różnych rozwiązań. Na pewno układ drogowy w Częstochowie, ponieważ wiem, że nie mamy dobrze skomunikowanego miasta. Ruszyliśmy z projektem Aleje, a tymczasem powinniśmy zacząć na przykład od połączenia innych ulic z DK-1, a w drugiej kolejności, w tym momencie, realizację projektu Alej. Na pewno komunikacja miejska i dostosowanie rozkładów jazdy do potrzeb mieszkańców, na pewno miejscowe plany, a podstawą wszystkiego powinno być ściąganie inwestorów i dbanie o tych, którzy obecnie prowadzą działalność. Także wnioski, które składam, odzwierciedlają te projekty małe i te projekty duże. Później jest taki pomysł, który zgłosiliśmy do budżetu w sprawie przekształcenia dawnego przejścia u zbiegu Pułaskiego a Alei NMP, chodzi o tunel samochodowy. No bo przejście pieszych zostało tu zamknięte, a można by tu zrobić takie przejście bezkolizyjne. Przebudowa ulicy Rejtana... tak wiele mówi się o przedsiębiorcach w Częstochowie, a tutaj dojazd do firm przy ulicy Rejtana jest skandaliczny. Później dalszy etap realizacji korytarza północnego. Jeżeli już powiedzieliśmy „A” i wprowadzamy, w tym momencie, samochody, które mogą wjechać w Jana Pawła, to powinniśmy zrobić wszystko, żeby ominąć dzielnicę Północ przed najazdem tirów. Dlatego powinniśmy skończyć obejściem Północy i dokończyć korytarz północny. Także dużo takich priorytetów. 
Czego nie udało się dokonać Panu do tej pory? - No powiem, tutaj jest lista równie długa... Karta miejska dla zwiedzających – cały czas wałkuję ten temat, podobno naczelnik Wierny chce to wprowadzić w Częstochowie, a ja już na ten temat mówię około 2 lat. Jest to zysk dla budżetu miasta. Możliwość sprzedaży kopert parkingowych poza strefą, to jest następne działanie, które by spowodowało sprowadzenie środków do budżetu na kolejnych miejsc parkingowych dla mieszkańców. Uważam, że zamiast kalendarza miejskiego z urzędnikami powinniśmy w tym momencie wydrukować mapę miasta z lokalnymi firmami ogólnodostępnymi w różnych punktach, w których mieszkańcy będą mieli i przyjeżdżający będą mogli sobie wziąć taką mapkę i zapoznać się, gdzie można coś zjeść, gdzie skorzystać z hotelu itd., bardzo dobre rozwiązanie. Dzierżawa wiat przystankowych, co ma miejsce w Warszawie i o tym mówiłem od szeregu lat. Gdzie indziej jest to możliwe, w Częstochowie – nie. Cały czas mówię o zróżnicowaniu podatków od prowadzonej działalności. Inne miasta potrafią to zrealizować. Inny podatek od banków i hipermarketów, inny dla sklepików osiedlowych i prowadzących taką drobną działalność gospodarczą. Później uruchomienie punktów do oddawania przeterminowanych lekarstw, by w programie były częstochowskie apteki. Później rozwiązywanie problemów toalet miejskich. W tej sprawie też interweniowałem kilkukrotnie, miałem nawet pewne pomysły, niestety odpowiedź od urzędników była sucha, czyli nikt nie był zainteresowany, żeby się ze mną spotkać i na ten temat porozmawiać.
Wady i zalety prezydenta Matyjaszczyka: - Powiem tak. Gdyby pani spytała, jakim był radnym, to dałbym mu ocenę 9/10, bo zawsze było widać, że interesuje się sprawami społecznymi. Z chwilą, gdy został wybrany jako poseł, wywarło to na niego zbyt duży wpływ i taką chorobę, która się nazywa władza. Częstochowa dziś jest w bardzo złej sytuacji, zarówno finansowej, jak i jest dużo napięć społecznych. Myślę, że pan prezydent nie zdaje sobie sprawy z tego, co się dzieje w mieście. Kontynuacja imprez w stylu Frytka Off czy kalendarze z urzędnikami nie dadzą mu większego poparcia przez ludzi myślących. Tutaj moja ocena jest bardzo kiepska, jeżeli chodzi o prezydenta, który jednak bardziej dzieli mieszkańców niż łączy, a taką funkcję powinien pełnić. To tyle. O zalety pani pyta? Yyy...Nooo... Nie widzę takich zalet, które mogłyby wpłynąć. Mam bardzo mały kontakt z prezydentem, wręcz przeciwnie... Wszystko co się dziś dzieje złego w Częstochowie, to wina prezydenta i jego służb, jako osób, które są za to odpowiedzialne.
Koalicja, zależności, układy...: -  No powiem tak. Zarówno dla rządów poprzedniego prezydenta, jak i obecnego, klub Prawa i Sprawiedliwości miał zawsze swoje zdanie w Radzie i nie godził się na absurdy, ani na finansowanie in vitro przez obecnego prezydenta, ani przez poprzedniego - drogi na Złotą Górę, gdzie dziś nikt z tej drogi nie korzysta. W naszym klubie w większości w sprawach kluczowych dla miasta mówimy jednym głosem i możemy oczywiście, bo każdy jest człowiekiem i różnimy się w niektórych sprawach, ale uważam z obserwacji z tego, co widzę, że oczywiście w sprawach kluczowych dla miasta nie ma takiej możliwości, żeby jeden, drugi czy trzeci radny od nas z klubu uprawiał jakąś formę prywaty. Wprost przeciwnie, my jako klub w sprawach istotnych i ważnych podejmujemy decyzję wspólnie i podczas tych spotkań klubowych mówimy naprawdę jednym głosem. Mam nadzieję, że takowych koalicji i układów dotyczących prywatnych interesów radnych nie ma. Ale z drugiej strony trzeba zwrócić, że są pewne naciski mieszkańców, którzy głównie w sprawach inwestycyjnych chcą, by radni złożyli wnioski do projektu budżetu, jeżeli chodzi o różne inwestycje. Bo ile na utwardzenie drogi w Częstochowie można czekać? Można czekać jakiś czas, ale później? Od tego się wybiera radnych, by te inwestycje znalazły też odzwierciedlenie w realizacji i dlatego być może część radnych przyjmuje pewne działanie kompromisowe, ale uważam, że jest to tylko na zasadzie takich zabiegów dotyczących realizacji pewnych projektów.
Każdy nowy radny ma ochronę prawną, a polega to na tym, że przez czas pełnienia funkcji radnego no nie może być zwolniony ze swojego miejsca pracy. Wręcz przeciwnie – uważam w tym momencie, że zarówno doświadczenie, jak i ta ochrona powinny mobilizować tego radnego, by mógł szukać korzystnych rozwiązań. Pani redaktor, jeżeli ktoś przedkłada interes prywatny nad interes społeczny to oczywiście jest to naganne i należy na każdym etapie to potępiać. Ja zgadzam się, że być może jest taka grupa radnych, którzy rzeczywiście boją się o własne miejsca pracy, podlegając prezydentowi, ale ja osobiście uważam, że nie powinni się tego bać ze względu na tą ochronę. Uważam, że każdy radny zostaje wybrany przez mieszkańców i powinien realizować takie decyzje i uchwały dla dobra mieszkańców, a nie po to, by realizować prywatny interes.

***

Radny Artur Gawroński to jedna z barwniejszych postaci w Radzie Miasta. Uważa się za opozycjonistę i rzeczywiście zdarza mu się nim być. Co by o radnym nie powiedzieć, z pewnością potrafi krzyknąć, tupnąć nogą i napsuć krwi rządzącemu w mieście SLD. Gawroński to przede wszystkim bystry obserwator, a że w Radzie zasiada drugą kadencję, doświadczenie podpowiada mu, na które niuansiki zakulisowe zwracać uwagę. Namolnie czepia się tematów niewygodnych dla ogółu radnych, czym nie wzbudza ich sympatii. W działaniach dla miasta jest osamotniony. Nie może liczyć na poklask radnych prawicowych, a nawet na aktywne poparcie kolegów z własnego klubu PiS. To wszystko nie oznacza, że jest radnym idealnym, wprawdzie jako pierwszy publicznie złajał prezydenta, ale to bardziej przypomina pogrożenie palcem niż rzetelną, merytoryczną krytykę. Lokalne środowiska polityczne odbierają Gawrońskiego, jako osobę o zmiennych poglądach, którego można łatwo „przekabacić”.  Z jednej strony walczy o sprawę niczym wściekły zwierz, a za chwile traci zęby i pozwala adwersarzowi zagłaskać się na śmierć.
Radny Gawroński twierdzi, że na Radę nie działają żadne siły, a sami radni są poza wpływem władzy. Życzeniowo odczytuje aspiracje kolegów, innymi słowy widzi tylko to, co chce widzieć. Postawa nader wygodna - w radnym Gawrońskim jest trochę naiwniaka i odrobina spryciarza.  


Renata R. Kluczna

Komentarze (2)

24 listopada 2014

Szkoda słów barwny,dbający o prawa mieszkańców i ich dobro????Totalna żenada !!!! Niech zapanuje wpierw nad otaczającymi go blisko ludźmi ,bo owo takie zrobiły nie tak dawno wiele krzywd innym .Naprawmy siebie i zacznijmy o Częstochowę


20 grudnia 2012

Jeśli radny Gawroński Artur z PiSu jest „jedną z barwniejszych postaci w Radzie Miasta”, to wiele wyjaśnia – to to towarzystwo jest absolutnie bezbarwne, nijakie. Gdyby bawić się w kolory, dominującą barwą są różne odcienie szarości – takie częstochowskie „Twenty Eight Shades Of Grey” („28. odcieni szarości”) – najlepiej sprzedający się serial 7. dni – intelektualne sado-maso opisujące „barwnie” sylwetki i walory radnych VI. kadencji. Brakuje tylko choćby wzmianki o stosunku radnych do jakże ważnej sfery życia publicznego – do erotyki, do tego co spulchnia i użyźnia wzajemne stosunki międzyludzkie. Nic nie wiemy jako potencjalni wyborcy jaki mają stosunek radni do różnych form współżycia, jakie są ich preferencje: czy raczej autoerotyzm, czy „po bożemu”, czy też sportowy open gruppen sex, a co z biciem, wiązaniem, poniżaniem słownym, co z ostrym seksem…? Świat się przecież zmienił i nie należy chować głowy w piasek i rżnąć durnia, że problemu nie ma. A przecież przed nami e- Self-Government 3.0 – co wtedy, gdy trzeba będzie oddać więcej władzy „użytkownikom” miasta (wyborcom) , a “open sources” staną się powszechną normą? W każdym razie z tej szarości jest jednak pożytek – „szarości współgrają z większością kolorów, pasują do nich róże, blade błękity, jasne zielenie, aż w końcu bardzo odważnie, z wielką odwagą i pewnością siebie – cynobrowa czerwień”, a przecież o to głównie chodzi, chodzi o przetrwanie, o maksimum pożytku własnego przy minimalnym wysiłku. Czysta ekonomia i mimikra – upodobnienie do innych, aby zwiększyć swe możliwości dostosowawcze. Wracając do naszego dzisiejszego, mój boshe, radnego – to poczciwina i nie będę grymasił, jest jaki jest, sprawia wrażenie walecznego, mówi: „nie zgadzam się na to, by ktoś w moim imieniu decydował o tym, jak ma być zakrzywiony banan czy ogórek…”. To postać emblematyczna dla częstochowskiej normy kulturowej i na to nie ma mocnych – od takich samouków nie można oczekiwać by coś zrozumieli – choćby koncepcję i postulat trwałego i zrównoważonego rozwoju miasta – by zrewidowali swoje poglądy na temat dzisiejszych mechanizmów rozwojowych miast czy też istotnych zagrożeń dla dalszego „trwania” naszego miasta – demograficznych, edukacyjnych, ekonomicznych etc. Te typy nie są wdrożone do uczenia się, czy autonomicznego myślenia – one zwyczajnie słabo kojarzą związki przyczynowo-skutkowe zjawisk społecznych i gospodarczych, słabo antycypują rzeczywistość i problemy, które stwarza, czy skutki decyzji, co nie przeszkadza, że „sadzą swoje”, tak, jak to „chłop roztrop” najlepiej potrafi. I mamy to co mamy – kumulację efektów zaniechań w polityce miejskiej, chybione inwestycje, żadnego programowania działań w perspektywie wieloletniej, marnotrawstwo środków, czasu i energii, ale za to całą masę problemów „dzielnicowej drobnicy”, też ważnej dla części mieszkańców, ale nie najważniejszej dla ich ogółu i przyszłości miasta. Nie wiem dlaczego, ale w pewnym sensie żal mi takich ludzi jak radny Gawroński z PiSu – jak każdego, kto jest nie na swoim miejscu i w roli do której nie ma istotnych predyspozycji. Potrzebujemy wśród radnych i zarządzających miastem ludzi światłych, z szerokimi horyzontami umysłowymi, ludzi odpowiedzialnych i dalekowzrocznych, umiejących zespołowo identyfikować i podejmować wyzwania – coraz trudniejsze wyzwania i odważnie podejmować dzisiaj działania, które są „odpowiedzią”, możliwie najlepszą, na przyszłe zdarzenia, procesy i zjawiska. Radny Gawroński Artur z PiSu, i niestety nie on jeden z samorządowego folwarku, do takich nie należy. Dobre chęci, w dzisiejszym świecie wymagającym wiedzy i profesjonalizmu, to stanowczo za mało. À propos znajomości, deklarowanej przez radnego Gawrońskiego, języka rosyjskiego – anegdota: - Что такое русский бизнес? - Украсть ящик водки, водку продать, деньги пропить.


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama