7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

28 listopada 2012

JAK KUPIĆ RADNEGO(9)? Dariusz Kapinos (SLD) pod lupą

JAK KUPIĆ RADNEGO(9)? Dariusz Kapinos (SLD) pod lupą

7 dni
W najnowszym cyklu Tygodnika „7 dni” odpowiemy na pytanie: kogo i za jaką cenę (spośród radnych) kupił prezydent Matyjaszczyk?

Podczas wyborów, teoretycznie, wybieramy radnych z różnych opcji politycznych. W interesie ekipy rządzącej jest przekonanie do siebie tzw. radnych opozycyjnych. Dzięki ich głosom władza może przeforsować każdy swój pomysł. W dość nieskomplikowany i bezbolesny sposób prezydent eliminuje opozycję, tworząc własne koalicje. Dziś trudno powiedzieć, który radny reprezentuje jaką opcję.

Dziwnym trafem w Polsce nie ma zakazu łączenia mandatu radnego, z pracą w spółkach należących do samorządu. I chociaż większość częstochowian nie ma pewności jutra, rajcowie prócz diety korzystają z licznych przywilejów finansowych niedanych pospólstwu. Sprawa dotyczy nie tylko radnych, ale także członków ich rodzin, dla których z łatwością znajdują się wolne wakaty lub tworzone są nowe stanowiska w instytucjach samorządowych i pokrewnych.

Znana to prawda - w czasach kryzysu miejskie etaty są na wagę złota, a raczej... głosu radnego.

Dariusz Kapinos (Sojusz Lewicy Demokratycznej)

Wiek: - 44.
Wykształcenie: - Średnie.
Stan cywilny: - Żonaty, 2 dzieci (21 i 19 lat).
Zawód małżonka: - Moja żona nie jest zawodowo związana z miastem Częstochowa.
Radny z okręgu: Ostatni Grosz, Raków, Wrzosowiak.
Miejsce zamieszkania: Tysiąclecie.
Skąd zainteresowanie polityką? - Szczerze...? ha ha ha. Nie interesuje mnie polityka. Ja jestem z wyboru samorządowcem, który chciałby pomagać ludziom. Od początku, jak jestem prezesem Koła Wędkarskiego, do tej pory, cały czas to robię i myślę, że z dość dobrym skutkiem. Mam świadomość dokładną, że nie ucieknę od tej polityki, ale w samorządzie należy działać być może troszkę inaczej.
Teraz mówię szczerze całkowicie i całkowicie do bólu. Moje rozmowy były przeprowadzane z kilkoma innymi ludźmi z innych ugrupowań i każde osoby – nie wiem ,czy mogę powiedzieć,  bo ...- za to, żebym został na liście u nich chciały ode mnie pieniążki. A ja powiedziałem, że nie, że ja mam taką osobowość, że ja nie będę nikomu płacić za startowanie na liście. Nie. I dlatego z Krzysztofem pamiętam, 6-8 lat temu, po rozmowie był najmądrzejszą osobą, która poszła i po prostu przyznała mi rację.
Zainteresowania: - Wędkarstwo, to hobby główne, główne i jeszcze raz główne.

POZA RADĄ
Gdyby nie był radnym...: - Dalej bym prowadził biznes, który mam, łowił ryby i byłbym prezesem Koła, sekretarzem Okręgu, i tak dalej, i tak dalej.
Źródło utrzymania: - Sklep wędkarski – prywatna działalność.
Dodatkowe dochody: - Urząd Miasta – radny.
Organizacje pozarządowe: - Polski Związek Wędkarski. Organizacja nie sięga po dotacje z Urzędu Miasta Częstochowy i robi bardzo duży błąd, że nie sięga. My zrzeszamy 11 tysięcy wędkarzy, to jest tak ogromna rzesza ludzi. A ja sam jestem prezesem Koła, które zrzesza 1.100 osób i powinniśmy sięgać, a do tej pory nie sięgaliśmy.
Awans zawodowy podczas kadencji: - Raczej poszłem w taki... Kiedyś coś komuś załatwiałem, jak teraz – to znaczy załatwiałem – bo pani to może inaczej przetłumaczyć – szłem, rozmawiałem z osobami, które są kompetentne na stanowiska, no i...
Języki obce: - No, rosyjskim w stopniu takim..., angielski – delikatnym.
Doświadczenie w pracy w samorządzie: - Ciężkie pytanie. Ja myślę, że jest i to bardzo duże. Ja jestem prezesem Koła Wędkarskiego od 12 lat. Organizuję bardzo dużo takich spotkań, takich spotkań, w których chodzę po szkołach i opowiadam o ichtiologii, faunie, o takich sprawach, żeby dzieci nie siedziały przed komputerami, tylko przychodziły na wędkarstwo. Organizujemy bardzo dużą rzecz - zawody wędkarskie, organizujemy dla dzieci z okazji Dnia Dziecka takie festyny, takie konkursy i tak dalej. I w tym momencie ktoś coś powiedział: „Człowieku, ty tyle działasz, to może byśmy wystawili kogoś do Rady Miasta, bo fakt faktem, że my do tej pory nikogo nie mamy”. No i tak się zaczęło, i tak się kręci. Startowałem 6 lat temu, nie byłem jeszcze członkiem SLD, ale po spotkaniu z panem Krzysztofem Matyjaszczykiem stwierdziłem, że jest najmądrzejszym człowiekiem, który może w tym momencie coś w tym mieście zrobić.

W RADZIE
Członek komisji: Komisja Infrastruktury i Ochrony Środowiska, Komisja Rozwoju Regionalnego i Gospodarki.
Kadencja: Pierwsza kadencja (2010-2014).
Działania dla swojej dzielnicy: - Uff... jejku no, najczęściej w interpelacjach, są zapisane takie rzeczy. Jedną...? W szkole nr 20 będą wymienione wszystkie okna na Rakowie. Byłem głównym inicjatorem akcji „Nowy plecak na nowy rok”. Wybrałem od darczyńców, ludzi, którzy mi ufają, około 80 plecaków, które zostały wyposażone po 200 zł w każdym plecaku. 
Spotkania z mieszkańcami: - Tak, proszę panią, jako jedyny chyba radny jestem takim człowiekiem, który na moim sklepie, który prowadzę, jest wywieszka, że w czwartki od 17 do 18 zawsze jestem i mogę przyjmować wszystkich interesantów.
Priorytet budżetowy radnego: - Uważam, że pan prezydent Matyjaszczyk wie na tyle więcej i zrobi dobrze ten budżet, że nie mam co więcej dodawać.
Czego nie udało się radnemu zrealizować do tej pory?: - Nie zastanawiałem się nad tym, ale będę myślał.
Wady i zalety prezydenta Matyjaszczyka: - Wad? Żadnych. A zaleta? Jest prezydentem i uważam, że powinien następne 8 lat być prezydentem Częstochowy. Mógłbym się z panią nawet założyć, ale to już prywatnie.
Koalicja, zależności, układy...: - Nie zgadzam się, że są jakieś układy. Nie odpowiem na to pytanie.

***

Dariusz Kapinos do aktywnych radny nie należy, chociaż skądinąd wiadomo, że potrafi być społecznikiem i aktywistą. Wędkarz Kapinos w Polskim Związku Wędkarskim oddz. Częstochowa jest szanowany i doceniany. Radny Kapinos już tak aktywny nie jest. W ciągu niespełna dwóch lat złożył zaledwie 31 interpelacji, co daje 1,5 interpelacji miesięcznie. Nie napracował się więc zanadto.
Pytany o awans społeczny i ewentualne korzyści oraz przywileje płynące z funkcji radnego, Dariusz Kapinos nie dostrzega takowych. I tu mija się z prawdą. Jako radny może jeździć sobie po świecie za pieniądze Urzędu Miasta, czyli podatnika. Skorzystał z tej możliwości w maju tego roku i w towarzystwie radnego Wawrzkiewicza (PO) i radnego Blukacza (SLD) trzy dni bawił na Ukrainie (Kamieniec Podolski). Tam, w ramach Dni Kultury Polskiej, częstochowscy radni odbyli spotkania w tamtejszą władzą i rodzimą Polonią. Wizyta ma zaowocować „możliwościami współpracy z Częstochową”. Jeśli wyjazdy zagraniczne – zdaniem radnego – nie są przywilejem, to tym chętniej powinien się go zrzec, a z pewnością znajdą się mieszkańcy, którzy uwolnią radnego od ciężaru bywania w świecie.

Najważniejsza informacja o radnym Dariuszu Kapinosie dotyczy ugrupowania, które on reprezentuje i które wyniosło go na „ołtarz” władzy – Sojusz Lewicy Demokratycznej. Trudno postawę radnego SLD ganić, a i chwalebny sens dostrzec, gdy ma się do czynienia z przesadną – delikatnie mówiąc – służalczością względem Krzysztofa Matyjaszczyka (SLD). Radny Kapinos dorównuje w tym radnemu Wabnicowi (SLD), a ten w nadskakiwaniu prezydentowi jest mistrzem. Dotąd wydawać się mogło, że nikt młodego Wabnica nie przebije, a jednak… To nie mieści się w głowie, że dorośli mężczyźni przez cztery lata stoją zgięci w pół i czołami polerują ziemię, po której stąpa jedyny nieomylny guru - ich prezydent. I lepiej pominąć milczeniem osobowość oraz poziom poglądów radnych, bo… nie ma o czym mówić.

Dochodzimy do sedna sprawy. Radny, czołem być powinien – jeśli już – to przed mieszkańcami, elektoratem. Najwyraźniej Dariuszowi Kapinosowi coś się pomyliło i bije pokłony nie w tę stronę, co trzeba. W tym szaleństwie mimo wszystko jest metoda. Postawę czołobitną przyjęli radni SLD, którzy zasiedli w ławach Rady po raz pierwszy. Nowicjusz jest tak oszołomiony sukcesem, że pogubił się w tym, co komu zawdzięcza. Anonimowy elektorat wprawdzie oddał swój głos na niego, ale rekomendacje na radnego otrzymał od SLD i namacalnego dobrodzieja – Matyjaszczyka. Należycie wdzięczny radny, prócz sekretnych interesików-układzików dziś, ma szansę na wsparcie towarzyszy w przyszłości, w najbliższych wyborach. Każdy ślad na czole będzie mu pamiętany.

W przypadku samorządowych żółtodziobów, do których zalicza się radny Kapinos, pytanie: „jak kupić radnego?” jest chybione. Należałoby zapytać: „kiedy?”. Odpowiedź: do transakcji doszło ponad 2 lata temu, przed wyborami.


Renata R. Kluczna

Komentarze (7)

29 października 2014

Tytan myśli. Intelektualista i ichtiolog. Doświadczenie samorządowe związane głównie z łowieniem ryb. Nasze lewackie elity lubią relaks nad wodą. Żagle, wędka, wczasy nad morzem po rabacie. Straszne ubóstwo językowe. Ale najważniejsze, że szedł i załatwiał. No i strasznie wrażliwy społecznie się zrobił w tym samorządzie.


28 października 2014

... nie podszywaj się nieuku. Pisz pod swoim nickiem albo imieniem. Ohydo.


28 października 2014

szłem, poszłem..kultura języka polskiego-szedłem ,poszedłem..ochyda..... słownik ortograficzny się kandydatowi na radnego się przyda..Takie coś z takim ...czerwonym językiem-ma uczyć nasze dzieci życia w społeczeństwie


02 lipca 2014

Do: stawciobe@gmail.com I jak? Łyso Panu? Co dalej nie dostrzega Pan tych układzików...? Proszę o komentarz czy wg Pana dalej jest tak jak Pan to opisał w swoim komentarzu?


01 lipca 2014

poszłem ?


05 grudnia 2012

Szanowna pani redaktor Jak kupić Radnego …… Pytanie raczej nie na miarę szanującego się autora. Kupić można bułki rano w sklepie spożywczym. A nazwanie prezydenta miasta „ich guru” jest raczej nie na miejscu .Po pierwsze „ich” czyli czyj? Jestem częstochowianinem nie związanym z żadnym ugrupowaniem politycznym i nie wstydzę sie tego że obecny prezydent jest i moim prezydentem którego wybrali mieszkańcy a nie ugrupowania polityczne .Czyli „guru” także mój i większości mieszkańców naszego miasta. Jeśli mówimy o „kupnie” to tak prezydent ujął mnie ( nie kupił bo nie jestem bydłem na targu do kupienia)i mieszkańców miasta swoim zaangażowaniem w sprawy zwykłych obywateli. Pokazał że można i należy dbać o nasz wspólny dom miasto Częstochowę. Ale podkreślam nie KUPIŁ mnie ani zwykłych ludzi takich jak ja. Ujął mnie tak ! Swoją kompetencją i miłością do miasta i mieszkańców Częstochowy. „Ołtarze” władzy ??? cóż to za brednie i bzdury? Ołtarze … były przez kilkadziesiąt lat w Częstochowie i stąd teraz właśnie tak wygląda nasze miasto Ale jak widać nadszedł kres starym nie sprawdzającym się władzom i panoszeniu się „mieszkańców” świętej wieży. Doczekaliśmy się wreszcie władz obiektywnych szczerych i oddanych sprawie miasta i mieszkańców. Może radni „żółtodzioby” jak pan Dariusz Kapinos nie jest jeszcze ideałem radnego i wiele musi się jeszcze nauczyć ale takich właśnie ludzi u steru nam brakuje. Zwyczajnych ludzi , prawdziwych społeczników. Ludzi którzy wiedzą co i jak jest źle w szeregach zwykłych obywateli. Autor tekstu pani Renata R. Kluczna uważa się za prawdziwego bezstronnego dziennikarza? Błaachachacha …..coś się komuś pomyliło . Gdzie ta bezstronność i obiektywizm? Raczej nie w tym pożal się boże artykule. Wyssane z palca wyimaginowane przez panią redaktor „układziki-interesiki” radych i prezydenta. Odpowiednie „przygotowanie gruntu” pod „biczowanie” władzy. Samo wprowadzenie do artykułu : opowiada z jaką to łatwością radni (rajcowie ) wprowadzają w szeregi spółek należących do samorządu „swoich „ ludzi , rodziny , znajomych … Jak ma się to do rzeczywistości? Odpowiem NIJAK! Oczywiście że nieudaczników i ludzi nie kompetentnych należy wymieniać. Może wreszcie uda Nam się oglądać piekarza w piekarni, krawca w szwalni czyli prawdziwych fachowców w prawdziwej pracy. A nie jak do tej pory fachowców „po znajomości” Uważam , że pani redaktor robi to celowo tylko i wyłącznie po to aby pokazać jak źli są „ Ci Oni” … prezydent , radni , i cała władza .Zmanipulować opinię tylko po to żeby wylać złośliwości ale czyje czy nas mieszkańców Częstochowy , okręgu reprezentowanego przez pana Kapinosa? Aby w łatwy i przewidywalny sposób zjednać sobie czytelnika. A „Ci Oni” … są odpowiedzialni za wszelakie zło na świecie łącznie z kokluszem, czarną ospą i trzęsieniem ziemi. etc. etc. etc Czy tak jest ? Dlaczego ocenia się ludzi ( pana Dariusza Kapinosa , pana Wabnica ) : „ stoją zgięci w pół i czołami polerują ziemię… „ Czy Można tak napisać o kimś kogo się pewnie w życiu na oczy nie widziało? Nie znam osobiście ani pana Kapinosa ani pana Wabnica ani innych „żółtodziobów” z rady miasta .Wiem jednak to ,że nie można o kimś (pan Kapinos) pisać jako o człowieku bez swojego zdania i „stojącego zgiętego wpół ….” Pan Dariusz reprezentuje wędkarzy , Ostatni Grosz, Raków ,Wrzosowiak i robi to w sposób należyty. Zgodny z własnym sumieniem i oczekiwaniami zwykłych ludzi. Nie rozumiem dlaczego pani redaktor skupiła całą swoja „siłę” cały swój „jad „ wylała na opisywanie jakie to korzyści są związane z byciem radnym ? Dlaczego ?pytam dlaczego autor wywiadu nie doszukała się w swoich źródłach ile pracy i zaangażowania (kosztem życia prywatnego, znajomych i rodziny) radny pan Dariusz Kapinos włożył w pomoc dzieciom ? pomoc szkołom? Pomoc zwykłym obywatelom? Tym którzy nie mieli szczęścia w życiu i znaleźli się na zakręcie życiowym ? Pan Kapinos został zaszufladkowany i przedstawiony jako „ten zły , bez własnego zdania, kupiony przez pana prezydenta ” a czy taka jest prawda o tym człowieku , ojcu ,mężu i radnym miasta Częstochowy? Proszę zapytać dyrektorów szkół , dzieciaki zachwycone i zaangażowane w sprawy ochrony środowiska. Ludzi którzy dbają o nasze wspólne dobro: otaczającą nas wszystkich wspaniałą PRZYRODĘ. Ludzi którym na sercu leży w szczególności przyszłość jaką są nasze dzieci, mali mieszkańcy Częstochowy (jeszcze bez prawa głosu w wyborach samorządowych) ? Mieszkańcy okręgu który reprezentuje , diabetycy, pracownicy pomocy społecznej , wędkarze, działkowcy , przedsiębiorcy. A doskonale wiedzą , że obraz w jakim został przedstawiony nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Jeśli cała ta mistyfikacja, fikcja i żenada miała nam mieszkańcom Częstochowy Przybliżyć lub przedstawić władze które sami wybieraliśmy to uważam to za skandal. A najgorsze w tym jest to że pani redaktor nie przedstawiła Nam żadnego konkretnego przykładu a jedynie „wylała” żale i ujęła w słówka przestarzałe banały które powtarzają ludzie którzy nic powtarzam nic w swoim życiu nie zrobili ani dla siebie ani dla nikogo innego. Potrafią tylko narzekać jak to jest źle (siedząc na kanapie) nie zależnie od tego kto stoi u władzy i co robi. Są to ludzie którzy urodzili się już zmęczeni a żyją po to żeby odpocząć .No i oczywiście WSZYSTKO im się należy .A ludzie którzy robią coś dobrego dla innych to „niewysłowione cieniasy”. Tak właśnie uważają ludzie bez umiejętności ambicji i zapału do pracy i życia .A wszyscy uczciwie pracujący i dbający o siebie i swoje rodziny bliskich ,znajomych to zło . Z poważaniem mieszkaniec Częstochowy


28 listopada 2012

Szanowna Pani Redaktor Renato R. Kluczna, ilu jeszcze ma pani „na składzie” tych „bezradnych”, przecież to przechodzi ludzkie wyobrażenie jaki pani zafundowała czytelnikom 7.dni serial - horror z radnymi częstochowskimi w rolach głównych. Genialny w swojej prostocie pomysł – dać się tym niewysłowionym, jak się okazuje, cieniasom wypowiedzieć. Czy można skuteczniej obnażyć mizerotę i kompletny brak kompetencji do stanowienia lokalnego prawa i sterowania rozwojem miasta oraz pragmatycznego kontrolowania poczynań władzy wykonawczej – prezydenta miasta i jego akolitów? Czy można się zatem dziwić, że to rządzenie miastem ma raczej charakter bieżącej administracji i pilnowania prywatnych interesików towarzysko-biznesowych – utrzymania władzy, niż solidnego – wynikającego z wiedzy, roztropnego i długofalowego programowania działań – zarządzania rozwojem miasta wobec wielu zagrożeń jego podstaw ekonomicznych, społecznych czy kulturowych? A teraz ten wędkarz Kapinos „Barbatula” Dariusz – radny miejski z SLD – wzorzec „metra” z Sèvres. Dajmy głos „bohaterowi”: „skąd zainteresowanie polityką? – „… teraz mówię szczerze całkowicie i całkowicie do bólu. Moje rozmowy były przeprowadzane z kilkoma innymi ludźmi z innych ugrupowań i każde osoby – nie wiem ,czy mogę powiedzieć, bo ...- za to, żebym został na liście u nich chciały ode mnie pieniążki. A ja powiedziałem, że nie, że ja mam taką osobowość, że ja nie będę nikomu płacić za startowanie na liście. Nie. I dlatego z Krzysztofem pamiętam, 6-8 lat temu, po rozmowie był najmądrzejszą osobą, która poszła i po prostu przyznała mi rację”. A na zadane pytanie o „ awans zawodowy podczas kadencji” odpowiada radny Kapinos: „– raczej poszłem w taki... Kiedyś coś komuś załatwiałem, jak teraz – to znaczy załatwiałem – bo pani to może inaczej przetłumaczyć – szłem, rozmawiałem z osobami, które są kompetentne na stanowiska, no i...” . I na koniec prawdziwe perły… pytany o „priorytet budżetowy radnego” Kapinos odpowiada: – uważam, że pan prezydent Matyjaszczyk wie na tyle więcej i zrobi dobrze ten budżet, że nie mam co więcej dodawać, a „czego nie udało się radnemu zrealizować do tej pory?”: – nie zastanawiałem się nad tym, ale będę myślał.” Stop, dość tej zasmucającej błazenady. Chciałoby się zawołać: boshe widzisz i nie grzmisz… Oczywiście rozumiem, jeśli już, to interesują cię, boshe, „grube ryby” a nie pospolite kiełbie gobio gobio, czy ślizy pospolite - barbatula barbatula…


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama