7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

22 listopada 2012

FELIETON: Lekarstwo i choroba

7 dni
Przed wiekami leczono syfilizm oparami rtęci, co skutecznie przyspieszało zgon cierpiącym. Nie tylko ten przykład dowodzi, że czasem lekarstwo gorsze jest od choroby. Dlatego z niepokojem obserwuję, jak dwóch doświadczonych, politycznych terapeutów - pan Miller i pan Palikot – chce nas leczyć od schorzenia zwanego faszyzmem.

Trudno uniknąć historycznych odniesień, skoro odzywa się w tej sprawie pan Miller. Był czas, gdy wzorcami antyfaszyzmu była „święta trójca”: Stalin, Bierut i Rokossowski, a czołowymi faszystami byli Bór-Komorowski, Anders i Mikołajczyk. W dodatku, w odróżnieniu od PPR/ PZPR, polscy faszyści nie wsadzali przeciwników do obozów koncentracyjnych, lecz byli wsadzani; nie kolaborowali z agresorem, lecz z nim walczyli; nie sprawowali władzy, lecz przez władzę (przedwojenną i powojenna) byli represjonowani. Trudno też nie zauważyć, że prowadzona 25 lat po zbrodni Holocaustu antysemicka nagonka PZPR przyniosła Polsce hańbę większą niż cała publicystyka Romana Dmowskiego. Mając taki bagaż historycznych doświadczeń na swoich plecach, na miejscu pana Millera zachowałbym dyskretne milczenie w tej sprawie...
Pomińmy to jednak, bo problem jest szerszy – ktoś proponuje wprowadzenie cenzury blokującej określone poglądy czy formy działalności politycznej i publicznie przyznaje, że ma społeczeństwo za stado bezrozumnych idiotów. Ktoś taki mniema, że gdy tylko będzie to możliwe, lud polski rzuci się masowo do lektury „Mein Kampf”, a pod jej wpływem stworzy partię hitlerowską i zacznie wybijać szyby w „żydowskich” sklepach. Na czym opiera on swój brak wiary w zdrowy rozsądek swojej społeczności? - tego pojąć nie sposób. Osobiście mogę jedynie zauważyć, że ani ja sam, ani zdecydowana większość znanych mi osób, idiotami nie jest i być nie zamierza. Ale każdy, jak widać, sądzi świat po sobie i swoim otoczeniu.
Też mam nie najlepsze mniemanie o polskim społeczeństwie. Ale moje mniemanie nie wypływa z obawy, że społeczeństwo czyta coś, czego czytać nie powinno, lecz z tego, że nie czyta. Jestem ukształtowany staroświeckimi przesądami, uznającymi lekturę za niezbędną gimnastykę mózgu, formę przyswajania rozmaitych doświadczeń i kształtowania wrażliwości na problemy innych ludzi. Jest to może przesąd, ale nie mogę wyrzec się przekonania, że nawet godzina czytania dziennie sprawia, że człowiek staje się ciut lepszym, a w związku z tym i świat staje się lepszym. Dodam także, dla uspokojenia ogółu: jeszcze nikogo w swoim życiu nie zabiłem, choć przeczytałem zarówno „Mein Kampf”, jak i „Manifest Komunistyczny”, „Protokóły Mędrców Syjonu”oraz  „O rewolucji” Lenina. Przebrnięcie przez owe kłody literackie, nudne tyrady psychopatyczne, wymagało wysiłku porównywalnego z wejściem na tatrzańskiego Mnicha; nie rokuję im więc masowego odbioru.
Chyba, że... Nic tak nie smakuje jak owoc zakazany. Dlatego im bardziej zakazywać będziemy propagandy totalitarnej: faszyzmu, nazizmu, rasizmu, komunizmu, tym bardziej owe idee będą popularne. Być może o to właśnie chodzi. Każda dyktatura tłumaczona była koniecznością obrony ludzi przed nimi samymi.
Drodzy politycy: powiedzcie więc otwarcie, o co Wam chodzi, a oszczędźcie nam upokorzenia przez traktowanie nas jak zwykłych idiotów.


Jarosław Kapsa

Komentarze (1)

22 listopada 2012

Czytam Autora: "... też mam nie najlepsze mniemanie o polskim społeczeństwie. Ale moje mniemanie nie wypływa z obawy, że społeczeństwo czyta coś, czego czytać nie powinno, lecz z tego, że nie czyta". Otóż to, podzielając to mniemanie, wyrażam jednak obawę o podatność tego "nieczytającego społeczeństwa" na różniaste manipulacje, oszukańcze praktyki i sekciarskie zaciągi... czy to zawsze będą "naturalne" marginesy? Czy nie bywało już tak w historii, że garstka "zapaleńców", w sprzyjających okolicznościach, "uruchamiała masy" anarchizując życie społeczne, dawała pracę katom w cieniu gilotyn, ułatwiając "przetasowanie" elit rządzących... zazwyczaj bez poprawy bytu ogółu? Poziom kultury - ów bywa mitologizowany kapitał ludzki i społeczny - jest kluczem do naprawy i rozwoju kraju...


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama