7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

07 listopada 2012

JAK KUPIĆ RADNEGO (6)? Ryszard Szczuka (SLD) pod lupą

7 dni
W najnowszym cyklu Tygodnika „7 dni” odpowiemy na pytanie: kogo i za jaką cenę (spośród radnych) kupił prezydent Matyjaszczyk?

Podczas wyborów, teoretycznie, wybieramy radnych z różnych opcji politycznych. W interesie ekipy rządzącej jest przekonanie do siebie tzw. radnych opozycyjnych. Dzięki ich głosom władza może przeforsować każdy swój pomysł. W dość nieskomplikowany i bezbolesny sposób prezydent eliminuje opozycję, tworząc własne koalicje. Dziś trudno powiedzieć, który radny reprezentuje jaką opcję.

Dziwnym trafem w Polsce nie ma zakazu łączenia mandatu radnego, z pracą w spółkach należących do samorządu. I chociaż większość częstochowian nie ma pewności jutra, rajcowie prócz diety korzystają z licznych przywilejów finansowych niedanych pospólstwu. Sprawa dotyczy nie tylko radnych, ale także członków ich rodzin, dla których z łatwością znajdują się wolne wakaty lub tworzone są nowe stanowiska w instytucjach samorządowych i pokrewnych.

Znana to prawda - w czasach kryzysu miejskie etaty są na wagę złota, a raczej... głosu radnego.

Ryszard Szczuka - Sojusz Lewicy Demokratycznej


Wiek: 60 lat
Wykształcenie: wyższe - techniczne
Stan cywilny: żonaty
Zawód małżonka: brak odpowiedzi.
Radny z okręgu: Tysiąclecie - Parkitka
Miejsce zamieszkania: Częstochowa (Tysiąclecie)
Skąd zainteresowanie polityką? - Praca Radnego nie jest związana z polityką.
Zainteresowania: - Film teatr, sport, dobra książka

POZA RADĄ

Gdyby nie był radnym...
: - Miałabym więcej czasu dla rodziny.
Źródło utrzymania: - Praca zawodowa.
Dodatkowe dochody: - Zgodnie z oświadczeniem majątkowym.
Organizacje pozarządowe: - Rotary Club, Stowarzyszenie Wychowanków Politechniki Częstochowskiej.
Awans zawodowy podczas kadencji: Brak odpowiedzi.
Języki obce: - J. rosyjski- biegle.
Doświadczenie: - 40 lat doświadczenia.

W RADZIE


Kadencja: piąta (od 1994 roku).
Członek komisji: - Komisja Praworządności i Samorządu.
Działania dla swojej dzielnicy:
- Przebudowa i remonty dróg i skrzyżowań
- sygnalizacja świetlna
- współpraca z Policją i Strażą Miejską na rzecz bezpieczeństwa mieszkańców
Spotkania z mieszkańcami: - Co najmniej raz w tygodniu.
Priorytet budżetowy radnego:
- remonty boisk dla dzieci i młodzieży na terenie osiedla
- remonty dróg i chodników na terenie osiedla
Najważniejsze zadanie wyborcze radnego: - Praca na rzecz mieszkańców.
Wady i zalety prezydenta Matyjaszczyka: - Same zalety, wad nie zauważyłem.
Koalicja, zależności, układy...: - Nie jestem we władzach wykonawczych Miasta ani też władzach Rady Miasta,  nie interesuję się takimi sprawami.

***

Jak kupić radnego? Ryszarda Szczuki nie sposób - jest najbogatszym radnym w Częstochowie: zarabia ponad 300 tysięcy złotych rocznie, zgromadził 350 tysięcy złotych oszczędności (nie wspominając środków w obcej walucie), ma dom, mieszkanie, trzy działki, lokal użytkowy i garaż. To on wybiera, decyduje, „kupuje” -  rozdaje karty i daje władzę jako najbardziej wpływowy działacz starego aparatu SLD. Ryszard Szczuka – prezes spółdzielni mieszkaniowej „Nasza Praca”, radny i członek „organów stanowiących”. Trudno powiedzieć, co autor miał na myśli, wpisując w oświadczenie majątkowe dochody prawie 5 tysięcy złotych za udział w „organach stanowiących”. Być może członkostwo w Związku Komunalnym Gmin ds. Wodociągów i Kanalizacji? Domniemywać jedynie można, że Szczuce nie chodziło o Klub Rotary, którego jest wieloletnim i liczącym się członkiem. W szeregach klubu są osoby na bardzo wysokich stanowiskach - decydenci i ludzie mający wpływ na politykę – nie mogło więc zabraknąć w nim lokalnego barona.
Ryszard Szczuka jest prawie idealnym wzorem do naśladowania. Każdy młody człowiek, który pragnie w życiu osiągnąć zawodowy sukces - choćby po trupach - powinien dokładnie przestudiować życiorys radnego. Mówiąc wprost – ustawił się jak nikt. Niepodzielnie od 1990 roku rządzi zasobami mieszkaniowymi „Nasza Praca” w dzielnicy Tysiąclecie. To on był ojcem pomysłu, by ostatecznie rozwiązać problem studenckich imprez na Dekabrystów, bo dla niego wybór był oczywisty: elektorat dzielnicy kontra przyjezdni studenci. Potem – jak przyznają partyjni koledzy – wypierał się swojego udziału w tej sprawie jak żaba błota. Z łatwością zjednuje mieszkańców Tysiąclecia także dzięki upolitycznionej kablówce Orion. Medialna tuba idealnie sprawdza się przed każdymi wyborami, tak dla Szczuki, jak i partyjnych kolegów.
Sukces Krzysztofa Matyjaszczyka nie byłby możliwy bez poparcia ze strony starej gwardii SLD, w tym barona Szczuki. Gdy młodziutki prezydent podejmował niefortunne decyzje otaczania się ludźmi z zewnątrz, lewicowa nomenklatura pogroziła mu palcem. Niedoświadczony Krzysiu zbagatelizował ostrzeżenia starszych kolegów, co skutkować będzie – o czym powszechnie wiadomo –  brakiem wsparcia w najbliższych wyborach samorządowych. 
I tak na zakończenie... Radny Szczuka niewiele ma do powiedzenia na temat własnej działalności społecznej – co widać w odpowiedziach na nasze pytania, które potraktował jak ankietę. Baron nie chciał rozmawiać jedynie łaskawie przesłał nam swoje wypowiedzi mailem. O wiele chętniej mówił niedawno o likwidowanej restauracji Adria: - „Bywałem tu często jeszcze jako student z kolegami. Panienki nie rozbierały się do rosołu, ale zawsze goły biuścik można było zobaczyć. No i ten nastrój: w niebieskim świetle pięknie wyglądał szczery uśmiech striptizerek”.


Renata R. Kluczna

Komentarze (5)

09 czerwca 2019

To wszystko bardzo ciekawe i bulwersujace


11 grudnia 2018

Trzeba zawsze ustawiać sie z prądem a nigdy pod prąd


17 października 2018

Umieją sijie ustawić w życiu niektórzy radni , obojętnie czy to komunizm czy kapitalizm ale zawsze spadają na cztery nogi .Pogratulowac!


13 listopada 2014

A nie możecie - wy, mieszkańcy, a więc członkowie spółdzielni "Nasza Praca" - na najbliższym walnym pozbyć się tego "barona" (o = a)? Przecież można wystawić inną kandydaturę, i ją przegłosować... dalej chcecie go paść ze swoich pieniędzy?


07 listopada 2012

No i mamy wreszcie „grubą rybę samorządową”, a nie jakieś nieopierzone miglance. Można by w rozpaczy nad formatem tych radnych westchnąć - jaki samorząd, takie „grube ryby” i odwrotnie… ale… Ale problem wydaje się poważniejszy – oto przykład „kariery” jegomościa, który na działaniach dla swojej dzielnicy – obficie korzystając z mocy spółdzielczego bossa – zapewnił sobie byt i pozycję na kilkadziesiąt lat. Prawdziwy polski „pucybut”. Dla takich „gości” nie ma problemów miasta jako większej całości, żadna szersza perspektywa, żadna tam polityka rozwoju: regionalna czy lokalna, żadne długofalowe działania „pchające”’ miasto do przodu i zwiększające jego konkurencyjność czy atrakcyjność w „grze o jutro”. Oni w swojej ograniczoności, ale i swoistej przebiegłości, widzą wąsko i krótko – jakiś chodniczek, huśtawki, drzewko czy znak drogowy… w dzielnicy. Na dzielnicy kończy się ich miejski świat… i nie byłoby w tym nic złego, gdyby poprzestali na aktywności w radzie dzielnicy. Ale od radnego wielosettysięcznego miasta – w dobie przyspieszonych zmian ekonomicznych i społecznych z kryzysem w tle – należy wymagać czegoś więcej. Ale do tego potrzeba wiedzy daleko wykraczającej poza opłotki „Tysiąclecia”, do tego potrzeba wyobraźni i odpowiedzialności za los miasta – naszej „małej Ojczyzny”, do tego potrzeba odwagi w formułowaniu i realizacji projektów miejskich „szytych na miarę”, do tego potrzeba talentów… Tego nie ma, jest jeden czy drugi małoformatowy człowieczek, biegły w partyjniackich gierkach i intrygach, bez kompetencji merytorycznych do kontroli władzy wykonawczej – prezydenta, ale za to skutecznie pilnujący swych osobistych interesów zgodnie z zasadą „moja chata z kraja”… Stąd dominują w radzie pieczeniarze, w samorządzie kwitnie partyjniactwo i nepotyzm, rozwija się kultura folwarczna, a miasto się „zwija”… I się kręci, a Szczuka zadowolony z siebie jak mało kto… nieświadomy tego, że jak mówił poeta: „zostanie po nas złom żelazny i głuchy, drwiący śmiech pokoleń”...


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama