7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

17 października 2012

Jak kupić radnego(4)? Jerzy Nowakowski (PiS) pod lupą

7 dni
W najnowszym cyklu Tygodnika „7 dni” odpowiemy na pytanie: kogo i za jaką cenę (spośród radnych) kupił prezydent Matyjaszczyk?  

Podczas wyborów, teoretycznie, wybieramy radnych z różnych opcji politycznych. W interesie ekipy rządzącej jest przekonanie do siebie tzw. radnych opozycyjnych. Dzięki ich głosom władza może przeforsować każdy swój pomysł. W dość nieskomplikowany i bezbolesny sposób prezydent eliminuje opozycję, tworząc własne koalicje. Dziś trudno powiedzieć, który radny reprezentuje jaką opcję.

Dziwnym trafem w Polsce nie ma zakazu łączenia mandatu radnego, z pracą w spółkach należących do samorządu. I chociaż większość częstochowian nie ma pewności jutra, rajcowie prócz diety korzystają z licznych przywilejów finansowych niedanych pospólstwu. Sprawa dotyczy nie tylko radnych, ale także członków ich rodzin, dla których z łatwością znajdują się wolne wakaty lub tworzone są nowe stanowiska w instytucjach samorządowych i pokrewnych.

Znana to prawda - w czasach kryzysu miejskie etaty są na wagę złota, a raczej... głosu radnego. 

Jerzy Nowakowski (Prawo i Sprawiedliwość)

Wiek: 59

Wykształcenie: - Wyższe techniczne.

Stan cywilny: - Żonaty jestem od 35 lat.

Zawód małżonka: - Razem prowadzimy firmę, od 22 lat – firma reklamowa Haj-Dom. 

Radny z okręgu: Błeszno, Dźbów, Gnaszyn-Kawodrza, Grabówka, Lisiniec, Podjasnogórska, Stradom.

Miejsce zamieszkania: Lisiniec.

Skąd zainteresowanie polityką? - Po prostu jako człowiek bywały, bo będąc przedsiębiorcą przez 22 lata miałem kontakt z ludźmi i problemami gospodarczymi. Jakieś 10 lat zacząłem pisać artykuły na tematy gospodarcze do „Gazety Częstochowskiej”: pierwszy, drugi, trzeci i tak się jakoś wciągnąłem w tematykę gospodarczą, także społeczną i polityczną. Poseł Szymon Giżyński zaprosił mnie, żebym kandydował do Rady Miasta, udało mi się wygrać i jestem.

Zainteresowania: - Bardzo dużo mam zainteresowań. Jestem dziennikarzem okazjonalnym. Za czasów studenckich pisywałem do czasopisma Politechnik, jeszcze w latach 70. Pisuję też do „półki”.Napisałem dwie, ze trzy książki, które są nieopublikowane, mnóstwo wierszy i opowiadań. W wolnej chwili piszę, to jest moje hobby. Lubię też podróżować. Nie ma co się chwalić zanadto.

POZA RADĄ

Gdyby nie był radnym...: - Dawnymi laty miałem sporo wynalazków. W latach 90. inżynier był w niełasce, nie wypadało się nawet chwalić, że się jest inżynierem., bo nie było pracy. Teraz wracamy do łask... podejrzewam więc, że pracowałbym jako inżynier, jeśli nie byłbym radnym, to i w firmie własnej też bym się bardziej udzielał i w dziennikarstwie. Może bym więcej rzeczy do „szuflady” stworzył. 

Źródło utrzymania: - Przede wszystkim utrzymuję się z mojej firmy, nie mam z niej kokosów, ale żyjemy, pracujemy, jakoś sobie radzimy w tej materii. I tyle. To jest moje główne źródło utrzymania. Drugie to dieta radnego. Poza tym jestem członkiem Związku Komunalnego. Przez 4 lata byłem członkiem zarządu, teraz jestem członkiem Walnego Zgromadzenia. I tu jest też dieta członka w ramach wynagrodzenia [z oświadczenia majątkowego: Przedsiębiorstwo Produkcyjno - Handlowe – 12.850 zł, dieta radnego – 30.206,52 zł, Związek Komunalny Wodociągów i Kanalizacji – 5.861,82 zł – red.]. 

Dodatkowe dochody: brak

Organizacje pozarządowe: nie 

Awans zawodowy podczas kadencji: - Tak, jeśli chodzi o kontakt z ludźmi. Ja patrzę w tych kategoriach. To, że jestem osobą publiczną. Na pewno w jakiś sposób ucierpiała moja kariera zawodowa, bo nie jestem aktywny tak jak kiedyś. Wbrew pozorom praca radnego nie jest pracą tylko w dwóch komisjach i sesjach Rady raz w miesiącu – i to jest bardzo niesprawiedliwa ocena – ja mam 7 rad dzielnic, czyli 7 zebrań, w których muszę uczestniczyć.   

Języki obce: - W średnim zakresie język angielski, a na studiach miałem niemiecki, można więc powiedzieć, że też go trochę liznąłem.

W RADZIE

Kadencja: Druga kadencja (2006 - 2010, 2010 - 2014)

Członek komisji: Komisja Infrastruktury i Ochrony Środowiska, Komisja Skarbu

Działania dla swojej dzielnicy: - No, dzisiaj mam 3 spotkania w sprawie boiska wielofunkcyjnego i na temat... jest, jest, jest! Wiem! Mam, przepraszam przypomniałem sobie! To, że zaistniał temat budowy ulicy Legnickiej. I jest 100 tysięcy złotych na projekt, to początek. I to jest zapisane przy kolejnych zmianach budżetowych jakieś dwa miesiące temu. To jest przecież główna na Lisińcu ulica, oprócz ulicy Wręczyckiej. Już jest robiona dokumentacja techniczna. Na Lisińcu to naprawdę duże osiągnięcie.  

Spotkania z mieszkańcami: - Dużo mam spotkań, reaguje na każdy telefon, na każde zaproszenie. Nawet dwa dni temu byłem na spotkaniu niezwiązanym z Radą Dzielnicy. Spotykam się z Komitetami protestacyjnymi, jeśli chodzi o hipermarkety. .

Priorytet budżetowy radnego:  - Boisko wielofunkcyjne przy Szkole nr 13 na ulicy Wręczyckiej. Nie mamy tutaj na Lisińcu nic. Czy kawałek basenu, czy jakieś normalne boisko – nie mamy nic, pusto. Dwie szkoły i zero infrastruktury dla sportu. To moje marzenie, by powstało boisko wielofunkcyjne w dzielnicy Lisiniec.

Wady i zalety prezydenta Matyjaszczyka: - Zaleta jest taka, że jest dobrym pijarowcem. Umie dbać o swój wizerunek. To tak króciutko, nie będę tego rozszerzał. Natomiast wada... Ja wiem? Wada, wada... No... Brak wizji, jeśli chodzi o jakieś spektakularne inwestycje – tak króciutko.

Koalicja, zależności, układy...: - Mówi Pani, że nie ma opozycji. Nie, zawsze jest opozycja. Jest opozycja „nie bo nie”, jest opozycja konstruktywna, jest opozycja... bo istniejemy. Uchwały przechodzą dwoma, trzema głosami. Wspólnota jest przeciwko, PiS, czyli my jesteśmy przeciwko, Platforma porozrzuca głosy, pięciu radnych wystarczy, że poprze dziesiątkę z lewicy i wszystko przejdzie. Opozycja jest i funkcjonuje. Spotykamy się wielokrotnie, na wiele tematów rozmawiamy. A, że mówi Pani, że nieskutecznie i niewidocznie? No być może, być może brakuje kogoś takiego, kogoś kto byłby dynamitem, który by poprowadził... no nie wiem. My mamy bardzo dobrego kandydata na prezydenta miasta, który był wicewojewodą - Artur Warzocha. Dla mnie w tej chwili to PiS i Wspólnota jest prawdziwą opozycją w dzisiejszym układzie. To, że lewica się układa, to wiadomo. A Platforma właśnie dlatego się podzieliła na dwa Koła – ja tak uważam. Bo jedno Koło nie chciało z Matyjaszczykiem współpracować, a drugie współpracuje. Platforma i Wspólnota ma tyle swoich dyrektorów i prezesów w mieście, razy dziesięć tego, co my. A na przykład taki radny Maranda, ja mu trochę współczuje, że go maltretowali i robią z nim, co chcą. Nie zazdroszczę mu. 

***

Radny Jerzy Nowakowski szuka „kogoś, kto byłby dynamitem”, bo – jak słychać z jego wypowiedzi – do energicznych ludzi nie należy. Lituje się nad radnym Marandą ze Wspólnoty, usprawiedliwia PO, a nawet dobrego słowa nie szczędzi SLD. Taki rajca nijaki, z sercem na dłoni, miłosierny dla wszystkich, w tym także dla Matyjaszczyka. Po cóż więc prezydentowi kupować radnego, który własną racją nie grzeszy? Nie zyskał więc i nie stracił na funkcji w Radzie Miasta prócz prestiżu, rzecz jasna. 

Panie Radny, miłość do bliźniego to piękna rzecz, chociaż nieco trudna, a nawet niemożliwa w polityce. Bo wówczas wychodzi nam gość bez charakteru, bezwolny i podatny na wpływy innych. Jerzy Nowakowski zwierzył się: „Kocham media, kocham wszystkie tygodniki, kocham wszystkich dziennikarzy, doceniam ich pracę, bo wiem, o co chodzi.”. Miejmy nadzieję, że po publikacji radny, z racji miłosiernego usposobienia, nadal będzie darzył dziennikarzy tak wielkim uczuciem.

 

 


Renata R. Kluczna

Komentarze (3)

25 października 2015

marcel nowotko? dostał zadanie gnoić?


15 listopada 2014

Niezły bajerant.Dużo obiecuje i nie dotrzymuje słowa!!!!


17 października 2012

To kolejny przykład dzielnego i walecznego radnego częstochowskiego – Jerzy Nowakowski z PISu bez listka figowego – budzący, niestety, uśmiech politowania i dezaprobaty, gdy czyta się takie jego „zwierzenia” i opinie: „kocham media, kocham wszystkie tygodniki…” albo „po prostu jako człowiek bywały, bo będąc przedsiębiorcą przez 22 lata miałem kontakt z ludźmi i problemami gospodarczymi…”, albo „Platforma i Wspólnota ma tyle swoich dyrektorów i prezesów w mieście, razy dziesięć tego, co my…”. I w tym ostatnim stwierdzeniu odkrywa nasz „bohater” prawdziwą misję i cele upartyjnionego samorządu miasta – mieć jak najwięcej miejsc przy korycie. Nie może przeżyć – ów Nowakowski Jerzy lat 59 – i skarży się publiczności, iż PIS ma mniej dziesięć razy „swoich dyrektorów i prezesów w mieście” niż Platforma i Wspólnota. To już jawne bezprawie i niesprawiedliwość (BiN), a nawet będąc prawym i sprawiedliwym (PiS) – jawne komunalne ku.restwo. A odpowiedź tego delikwenta na pytanie o wady i zalety prez. Matyjaszczyka: „– Zaleta jest taka, że jest dobrym pijarowcem. Umie dbać o swój wizerunek. To tak króciutko, nie będę tego rozszerzał. Natomiast wada... Ja wiem? Wada, wada... No... Brak wizji, jeśli chodzi o jakieś spektakularne inwestycje – tak króciutko” – to perełka krętactwa i wicia się jak piskorz w garnku przypartego do muru pieczeniarza. W garnku z wrzątkiem oczywiście. Dziwi ta zwięzłość wypowiedzi u kogoś kto sam ma się za pisarza – „ pisuję też do „półki”. Napisałem dwie, ze trzy książki, które są nieopublikowane, mnóstwo wierszy i opowiadań… – „to tak króciutko, nie będę się rozszerzał”… I jaki ten Nowakowski Jerzy współczujący dobrodziej – „…na przykład taki radny Maranda, ja mu trochę współczuję, że go maltretowali i robią z nim, co chcą. Nie zazdroszczę mu.” Zapanowała nowa wynaturzona forma demokracji: niskie wymagania dostępne dla każdego. Pan Nowakowski pisał odkrywczo w „Gazecie Częstochowskiej” w 2006 roku – „Doceńcie w producencie” - we właściwym sobie stylu: „…Na początku lat dziewięćdziesiątych nasz kraj był tygrysem Europy… Obecnie rodzina tygrysia się zmniejsza, a ci co jeszcze dychają, potrzebują wsparcia…” – nic dodać, nic ująć – częstochowskie „tygrysy” potrzebują wsparcia… zwłaszcza te, które jak same o sobie mówią: „ a na studiach miałem niemiecki, można więc powiedzieć, że też go trochę liznąłem”. Paluszki lizać ten radny Nowakowski Jerzy – mentalny miodzio… Przykład poezji Nowakowskiego Jerzego na koniec: „Profesjonaliści regionu Jury” Każdy, kto lubi spacerować,/ zauważy to bez trudu./ Był jakiś zakład, już go nie ma./ Tu wisiał szyld, już nie wisi.”


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama