7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

01 października 2012

FELIETON: Owce i manowce

7 dni
Rządzą nami owce, wodząc na manowce! Nie jest to stwierdzenie odkrywcze, lecz prosty opis rzeczywistości. Człowiek myśli, że  myśli, a w rzeczywistości nie myśli, tylko jest myślony, czyli prowadzony myślą innego bezmyślnego człowieka. Raz ci powiedzą to, innym razem siamto, a ty  to przejmujesz jako swoje. Wydajesz się człowiekiem inteligentnym, bo myślisz, że myślisz jak człowiek inteligentny; a tak po prawdzie to chodząc na dwóch nogach, tylko udajesz  człowieka.

Ogląda człowiek pod rząd „Fakty” TVN i „Wiadomości”TVP. Stacje konkurują, treści też, powinna więc być różnica. Wydaje się zatem, że oglądając jedno i drugie, więcej się dowiemy albo przynajmniej usłyszymy inny komentarz. Bo tak – porównując – jak czytam „Gazetę Wyborczą” i „Rzeczpospolitą”, to obie gazety przynajmniej piszą inaczej o tym samym. Dla jednej Kongres Kobiet to mityng zmodernizowanych anielic, dla drugich to sabat czarownic; a czytelnik i tak może się zająć śledzeniem notowań na giełdzie.

W telewizjach giełdy nie ma, wyboru też nie. W teorii program informacyjny buduje się tak: 2-3 „oficjałki z kraju” (Premier powiedział, w Sejmie uchwalili, otwarto drogę...), 2-3 „oficjałki ze świata”, 3-5 informacji ciekawostkowych (zabili go i uciekł), 1 interwencyjna (oni biją, a władza nic) i 1 śmiesznotka (krowa pojechała pociągiem do stolicy). Taka jest sprawdzona ramówka i na to – zdaniem redaktorów – odbiorca czeka. Jeżeli stacje TV konkurują, to powinny pokazać się różnice. Przyjmijmy, że oficjałki się powielą (premier nie mówi zbyt często, dróg się też otwiera jak na lekarstwo). Ale ciekawostki, śmiesznostki, interwencyjki mnożyć można bez końca, bo zawsze i wszędzie coś się dzieje. Ale to „dzieje się” jest dla TV-łów ograniczone, więc dokładnie jedna TV-ała powiela drugą. Gdyby rzecz dotyczyła ograniczania informacji do wydarzeń stołecznych (stolicznych jak mawiają w Galicji), byłoby to wytłumaczalne: koszty. Ale dlaczego z jednej i drugiej TV-ały jadą ekipy nad granicę czeską czy niemiecką, by tam – w tym samym miejscu i z tymi samymi ludźmi – kręcić materiał o tej samej pierdółce? Czy coś, co się nazywa UOKiK, nie dostrzega tu zmowy producentów przeciw konsumentom? Dlaczego, jak jest mowa o zamykaniu szkół, to z 7 tys. placówek wybiera się tę samą, w jakiejś Maligłowie Wielkiej i tak samo w komentarzu mówi się o pazerności wójta, który oszczędza na dzieciach (na wszystkich 5 chodzących do zamykanej szkoły)? Dlaczego interwencja  w obronie psa łańcuchowego dotyczy w obu telewizjach tego samego kundelka, mimo że tak uwiązane zwierzaki znajdziemy w każdej wsi? Dlaczego obie telewizje – w tym samym stylu i o takiej samej treści – prowadziły wielotygodniowe kampanie w sprawie zabitej Madzi czy oszukanych przez „Amber Gold”? Niestety, w czasie, gdy trwała opowieść o Madzi, zabito w Polsce kilka innych dzieci. Los ofiar „Amber Gold” nie jest gorszy niż oszukanych przez inne parabanki, choćby przez „lokatę ziemniaczaną”. Dlaczego więc....itd.

Jeśli wykluczymy zmowę i zwykłe lenistwo, pozostaje nam teoria spisku. Skoncentrowanie i walenie w mózg wybranymi informacjami, walenie z różnych stron tej samej dawki trucizny, służy odmóżdżaniu. I to jest dobre... dla TV-ałów. Bo człowiek nieodmóżdżony, czyli myślący, nie marnowałby czasu na oglądanie bzdur na „małym ekranie”.Trzeba więc sprawić, by myślał, że myśli i myśleć za niego.


Jarosław Kapsa

Komentarze (1)

01 października 2012

Dobrze, dobrze - może nawet zgoda, że gdzie się nie obrócisz tam słabsze lub silniejsze pole manipuli wielorakiej - nawet gdyś "czysty" outsider to biorę się bezceremonialnie za pranie twojej mózgownicy i wciskają kit, atakują, osłabiając dotychczasową jasność twego widzenia rzeczywistości. Potrzebują ofiar - konsumentów, widowni, słuchaczy, wyznawców, wyborców... To naganiacze. Ich, onych, zbójeckie prawo, ale i ty nie jesteś bez szans w tej "inżynierii społecznej" - wystarczy, bagatela... przyzwoity poziom inteligencji duchowej czyli najprościej mówiąc umiejętność zrozumienie siebie w wymiarze celu życiowego (dokąd zmierzam?), tożsamości (kim jestem?), wartości (co jest ważne? po co to robię?), przekonań, umiejętności (co potrafię robić?), zachowań i nadawania sensów działaniom i swoim wyborom. Ale gdzie i kto tego uczy, gdzie można u nas zdobyć te kluczowe kompetencje - wiedzę i umiejętności - wspomagające samorozwój osobisty? Gdzie te uniwersytety, licea? Nie dziwmy się zatem, że w środowisku mentalno-kulturowej pustki, zaludnionym i zdominowanym przez bezrefleksyjny "produkt edukacyjny", porażony epidemią odmóżdżenia, bez żadnego problemu szerzy się kurestwo medialne i polityczne... Media to biznes - maksymalizując zyski - spełniają oczekiwania szerokiej publiki, nie na odwrót... Tylko edukacja na najwyższym poziomie… pozytywne efekty – jeśli nie braknie konsekwencji w działaniu i utalentowanych mistrzów – w drugim, trzecim pokoleniu… Drogi na skróty nie ma! Wybór należy do ciebie – jeśli potrafisz świadomie wybierać…


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama