7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

07 września 2012

FELIETON: Jesień Protestantów

7 dni
Jarouszku, to ty jeszcze żyjesz?! Przecież nawet dinozaury nie żyły tak długo! – dokuczał mi zjadliwie serdeczny kolega, z czeska zdrabniając moje słowiańskie imię.

Jarouszku, to ty jeszcze żyjesz?! Przecież nawet dinozaury nie żyły tak długo! – dokuczał mi zjadliwie serdeczny kolega, z czeska zdrabniając moje słowiańskie imię. – Tobie to już nawet kobiety ustępują miejsca w tramwaju, a przemysł funeralny zasypuje ulotkami z promocyjnymi ofertami -
O, żesz ty, młodzieniaszku! Zadyszka cię niszczy na drugim piętrze, a przejście z „Belga” „pod gruszkę” wydaje ci się heroiczną wyprawą. Stłummy jednak w sobie gniew, przyjmijmy do wiadomości, że każdy może mieć swoje zdanie na każdy temat, w tym na temat dotykający nas osobiście. Starość nie musi równać się mądrości. Ale doświadczenie wieku powoduje, że konserwatywniejemy w swoich poglądach. Wstrzemięźliwy konserwatyzm może zaś być najlepszą odtrutką na szykującą się w naszym kraju „jesień protestów”. Są tacy, którzy swoje racje wykrzykują śmiesznym szeptem po kolacji. Są także ci, którzy to czynią basem na ulicy. Nie znaczy to jednak, że wartość racji zależna jest od formy i miejsca krzyku. Jak mi w nocy pod oknem pacanek głosi rykiem „Polska dla Polaków”, to nie wdaję się z nim w polemikę; w duchu jednak myślę, że oddanie Polski takim idiotom (nawet gorliwie powiewającym flagą), byłoby dla narodu nieszczęściem.
Jest rzeczą przykrą i oczywistą: fala protestów ulicznych narasta, gdy rodzi się poczucie deficytu demokracji, uwiądu dialogu publicznego, a na domiar złego osłabła rola publicznych autorytetów. Parlament, jak sama nazwa wskazuje, ma wartość, gdy się w nim mówi ( z francuskiego „parla-męci ”). Mowa ludzka służy wymianie informacji i poglądów, tym samym może być instrumentem przekonywania do pewnych racji. W naszym parlamencie ta funkcja zanika. Dominuje sterowany semaforym; na znak lidera posłowie podnoszą ręce. Jedni są głusi na racje drugich, decyduje rachunek większości. Jeżeli zwolennicy TV Trwam, związków partnerskich, obniżenia wieku emerytalnego dla kolejarzy czy postulatorzy budowy żłobków nie maja szans na merytoryczną wymianę poglądów w Sejmie, to gdzieś muszą mieć możliwość przedstawienia i przekonywania opinii publicznej. Przebić się dziś ze swoimi racjami jest ciężko, by zaciekawić publikę trzeba  szokować formą. Racją górników jest więc szanowana, gdy premierowi wybija okno lub podbija oko. Jak nie ma siły, nie ma też racji.
Mając siłę, możemy ja zwielokrotnić, powtarzając, że my to społeczeństwo, a władza to „oni”. Społeczeństwo z definicji ma słuszne dążenia, władza zaś jest z natury antyspołeczna i reprezentuje wyłącznie „prywatną mafię urzędników”. Jednak takie twierdzenie rozmija się z logiką. W demokracji to władza reprezentuje większość społeczeństwa, a opozycja mniejszość. Nie lekceważąc praw ani racji mniejszości, udawanie przez nią ogółu jest uzurpacją.
Na wojnie, jak to na wojnie, wszelkie chwyty są możliwe. Uleganie szantażowi słownemu, upadek autorytetów, instrumentalizacja wartości, a innymi słowy powszechne przyzwolenie na kłamstwo, prowadzi do absurdu. Można u nas uchodzić za polityka katolickiego, głosząc herezje, podważające  połowę Dekalogu; można podawać się za patriotę, nienawidząc polskiego państwa i instytucji państwowej władzy; można być obrońcą ludu, depcząc słabszych; można udawać obrońcę wolności, naruszając prawa i godność innych. Wszystko można...Więc ja na to, jako podstarzały konserwatysta, mówię: nie, veto!


Jarosław Kapsa

Komentarze (0)

Brak komentarzy

Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama