7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

06 września 2012

„To tragedia, że posłowie tak mało zarabiają”

„To tragedia, że posłowie tak mało zarabiają”

7 dni
Po wakacjach czas do pracy – dotyczy to także posłów. Dla wielu przerwa w obradach nie była wcale czasem „straconym”. Grupa parlamentarzystów SLD z Ryszardem Kaliszem na czele, wolny czas spędziła na przemyśleniach, których owocem jest postulat: „To tragedia, że posłowie tak mało zarabiają”

Mimo, że posłowie mają praktycznie wszystko na koszt podatnika, wciąż im mało i... dorabiają. Prócz uposażenia, diety i „trzynastki”, sejmowi pracusie szukają sposobów, by zwiększyć swoje dochody.
Wywołaliśmy do tablicy siedmiu naszych posłów. Z jakich źródełek biją dla nich pensje? Czy rzeczywiście muszą podejmować się innych zajęć dlatego, że 12 tysięcy złotych miesięcznie nie wystarcza im na życie? Czy w ogóle możliwe jest pogodzenie kilku posad jednocześnie?
Siedmiu wspaniałych
Numerem jeden w znajdowaniu dochodów jest poseł Marek Balt (SLD). Pobiera on nadal wynagrodzenie z Huty Częstochowa (ponad 130 000 zł rocznie), gdyż mimo zasiadania na Wiejskiej w Warszawie pracuje przy ulicy Kucelińskiej w Częstochowie. Parlamentarzysta zrzekł się uposażenia posła na rzecz pensji hutnika, która – bądź co bądź – jest wyższa od sejmowej płacy. Marek Balt uważa za chlubę to, iż nie jest posłem zawodowym, jednak fakt, że jednocześnie jest pracownikiem Huty, pozostali hutnicy odbierają jako „brak ludzkiej przyzwoitości”. W roku ubiegłym bywał także w Będzinie (członek Rady Nadzorczej Miejskiej Spółki, co przyniosło mu ponad 40 000 rocznie), widywany był również w sali sesyjnej Urzędu Miasta Częstochowy w roli radnego (ponad 2 000 zł).
- Jestem zastępcą dyrektora ds. remontów w Zakładzie Remontowo – Usługowym w Hucie Częstochowa. Pracuję tam od 18 lat. Dla mnie bycie posłem nie jest zawodem, tylko misją. Pogodzenie zajęć zawodowych z parlamentem wcale nie uważam za trudne. Wielu posłów po prostu marnuje czas. Przecież nie wszędzie muszę jeździć i we wszystkim uczestniczyć. Rzecz jasna, że co dwa tygodnie jestem w Sejmie na głosowaniach – mówi Marek Balt.

Kolejny poseł – Grzegorz Sztolcman (PO), mimo niewielkich osiągnięć dla regionu częstochowskiego ma poważne sukcesy w powiększaniu własnych dochodów. Prócz działalności poselskiej w roku ubiegłym (ponad 102 000 zł) prowadził prywatną praktykę lekarską (około 4 000 zł), zajmował się pacjentami częstochowskiego szpitala (prawie 7 000 zł) oraz był lekarzem orzecznikiem w KRUS Częstochowa (ponad 7 000 zł).
- Praca posła specjalnie nie koliduje mi z pracą lekarza. Obecnie jestem zatrudniony na 1/10 etatu w częstochowskim szpitalu. Przychodzę tam raz w tygodniu na 2-3 godziny  Mam też prywatną praktykę, ale w bardzo ograniczonym zakresie. Przede wszystkim po to, by nie stracić uprawnień lekarskich. Ale tak w ogóle utrzymuję się z uposażenia poselskiego – mówi Grzegorz Sztolcman

Ścisłą czołówkę goni posłanka Halina Rozpondek (PO). W ubiegłym roku, prócz pensji poselskiej (123 000 zł), pracowała dla Akademii Jana Długosza w Częstochowie i Kancelarii Premiera (łącznie ponad 20 000 zł) oraz pobierała emeryturę (około 50 000 zł rocznie).
- Przede wszystkim utrzymuję się z uposażenia. To prawda, w roku ubiegłym miałam malutkie umowy, na studiach zaocznych w AJD Częstochowa. W tym roku mam tych zajęć jeszcze mniej. Ponadto otrzymuję świadczenie emerytalne. Gdy przechodziłam na emeryturę, miałam 32 lata pracy zawodowej – mówi Halina Rozpondek.

Ostatnim posłem, który udziela się nie tylko w Sejmie, jest Artur Bramora (Ruch Palikota). Parlamentarzysta prócz posłowania nadal prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą, z której to dochód w roku ubiegłym wyniósł ponad 9 000 zł, jest również egzaminatorem z zakresu optyki (ponad 2 000 zł rocznie). Jako nowy poseł w roku ubiegłym z Sejmu otrzymał zaledwie 17 000 zł.
- Moje uposażenie poselskie uzależnione jest od dochodów prowadzonej przeze mnie jednoosobowej działalności gospodarczej i pomniejszone o ich wartość. W pierwszych miesiącach tego roku brałem pełne wynagrodzenie jako poseł. Nie wiem, jak będzie w miesiącach kolejnych. Nie zrezygnowałem z prowadzenia własnej firmy, ponieważ nie takie to proste po dwudziestu latach działalności – mówi Artur Bramora.

Pozostała trójka posłów żyje tylko z parlamentarnej pensji. Nie oznacza to oczywiście, że wbijają zęby w ścianę. Izabela Leszczyna w roku ubiegłym otrzymała ponad 130 000 zł za pracę w Sejmie, Jadwiga Wiśniewska prawie 120 000 zł, tyle samo co Szymon Giżyński.

- Jestem posłem zawodowym. A skoro podjęłam taką decyzję, dodatkowo nie zarabiam. Jesteśmy zależni przecież od wyborców, Sejmu i wielu innych czynników, w związku z tym trudno nam własnym czasem zarządzać. Poza tym jestem przeciwniczką połowicznego traktowania służby publicznej – mówi Izabela Leszczyna (PO).

- Pełnię funkcję posła od 2001 roku; od początku jestem posłem zawodowym, czyli utrzymuję się wyłącznie z uposażenia poselskiego. Korzystam, jak każdy z 460 posłów, z ryczałtu na biuro poselskie, w wysokości 12 150 złotych miesięcznie; a utrzymuję cztery biura – w Częstochowie, w Kłobucku, w Krzepicach i w Lublińcu – mówi Szymon Giżyński (PiS).

- Utrzymuję się tylko i wyłącznie z uposażenia poselskiego. Nie szukam innych źródeł zarobku. Mandat posła wymaga ogromnego zaangażowania i mnóstwo czasu. Poza tym dodatkowa praca gdziekolwiek indziej, mogłaby stwarzać konflikt interesów. Skupiam się wyłącznie na byciu posłem – mówi Jadwiga Wiśniewska (PiS)

Gdy tak się patrzy na pracę naszych reprezentantów w Sejmie, to aż się łza w oku kręci – jakże oni są zapracowani. Aż dziw, że niektórzy znajdują jeszcze czas na szukanie dodatkowych źródeł dochodu.

Co składa się na miesięczne wynagrodzenie posła?
* 7 000 zł – podstawa uposażenia
* 1 484 zł – szef komisji lub podkomisji (średnia z kwoty od 990 zł – 1978 zł)
* 2 476 zł – dieta (wolna od podatku dochodowego)
* 583 zł – trzynasta pensja (raz w roku)
* 11 650 zł – prowadzenie biura (wolne od podatku dochodowego)


Renata R. Kluczna

Komentarze (0)

Brak komentarzy

Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama